Dominik Dusza ze swoim psem przewodnikiem studiuje na Uniwersytecie Śląskim w Katowicach. Dzisiaj jest Międzynarodowy Dzień Psa Przewodnika

Monika Jaracz
Monika Jaracz
archiwum prywatne: Dominik Dusza
Udostępnij:
Dominik Dusza wraz ze swoim psem przewodnikiem o imieniu Melba studiuje na Uniwersytecie Śląskim w Katowicach. Dzisiaj jest Międzynarodowy Dzień Psa Przewodnika. – Dla mnie jest wspaniałym i niezastąpionym przyjacielem. Na uczelni jest rozpieszczana przez kadrę profesorską, pracowników i studentów, za co dziękuję. Z całą stanowczością mówię, że pies to najlepszy przyjaciel człowieka – zauważa Dominik Dusza, student kierunku mechatronika na Uniwersytecie Śląskim.

Na Uniwersytecie Śląskim można spotkać Melbę – uroczego psa przewodnika

Dzisiaj przypada Międzynarodowy Dzień Psa Przewodnika, który obchodzony jest każdego roku w ostatnią środę kwietnia. Jego celem jest uświadomienie społeczeństwu, jak ważna dla osób niewidomych i słabowidzących stała się obecność psa, który asystuje człowiekowi niemal podczas każdego jego kroku. Urocze, czworonożne stworzenie potrafi być na co dzień przyjacielem, ale nieraz pełni też dodatkowe funkcje jako policyjny tropiciel, ratownik, a także właśnie przewodnik, który bywa nieodłącznym towarzyszem osób z poważnymi wadami wzroku. Takiego psiego kompana można pogratulować studentowi kierunku mechatronika na Uniwersytecie Śląskim, Dominikowi Duszy.

Czworonożny kompan, poruszający się szkolnymi czy uczelnianymi korytarzami to na ogół niecodzienność. Inaczej jest w przypadku przestrzeni Uniwersytetu Śląskiego, gdzie można spotkać uroczą Melbę, od czterech lat towarzyszącą jako przewodnik jednemu z tamtejszych studentów.

– Mamy na kierunku mechatronika wspaniałą studentkę. Przed każdymi zajęciami obowiązkowo musi wejść do wszystkich pokoi i przywitać się z pracownikami, wesoło merdając ogonem – mówi Małgorzata Poszwa, Rzecznik Prasowy Uniwersytetu Śląskiego.

Dzięki psu przewodnikowi Dominik może studiować

Sześcioletnia Melba to nieodłączny przyjaciel Dominika Duszy, studenta na kierunku mechatronika.

– Mój pies przewodnik wabi się Melba. Tworzymy zgrany duet od czterech lat, Melba ma sześć lat – mówi Dominik, który bez pomocy zwierzęcia nie mógłby studiować oraz przebywać poza domem.

– Dzięki Melbie mogłem zacząć naukę na Uniwersytecie Śląskim i mieszkać w akademiku z dala od domu. W czasie zajęć Melba jest ze mną cały czas na uczelni, a że jest łakomczuchem, zawsze dostaje smakołyki od ludzi wokół. Po skończonych zajęciach „robi” ze mną w sklepie zakupy – przyznaje z dumą Dominik.

Jak twierdzi właściciel czworonoga, Melba stała się nie tylko jego pupilem, ale również innych studentów oraz wykładowców na uczelni.

– Dla mnie jest wspaniałym i niezastąpionym przyjacielem. Na uczelni jest rozpieszczana przez kadrę profesorską, pracowników i studentów, za co dziękuję. Z całą stanowczością mówię, że pies to najlepszy przyjaciel człowieka – podkreśla zdecydowanie Dominik.

Wspomina też o tym, że studenci, którzy spotykają go na uczelni zazwyczaj wyrażają radość na widok jego czworonoga i większość osób podchodzi do psa, by chociaż na chwilę go pogłaskać.

– Studenci cieszą się na widok Melby, w zasadzie to chyba nikt nie jest w stanie przejść obok niej obojętnie – mówi z uśmiechem Dominik.

– Jak ktoś już nas wcześniej widział, to reaguje z radością i podchodzi do Melby, a jeśli spotyka nas po raz pierwszy, to zazwyczaj pojawia się zdziwienie: co pies robi na uczelni? I wtedy muszę tłumaczyć, że jest moim przewodnikiem. Ale w efekcie Melba zawsze spotyka się z sympatią ze strony innych. Przymila się, zwraca na siebie uwagę i przede wszystkim jest bardzo ufna – dodaje.

„Fajnie mieć takiego psa”

Poza tym, że piesek asystuje studentowi podczas każdego jego kroku, jest także jego przyjacielem, który nigdy go nie opuszcza i czuwa dwadzieścia cztery godziny na dobę.

– Ciszę się, jest przy mnie Melba. Fajnie mieć takiego psa, ale trzeba też pamiętać, że wiążą się z tym także obowiązki. Jestem tego świadomy, że on mi służy i w pewnym sensie opiekuje się mną, ale i ja muszę zajmować się nim. To działa w dwie strony – zauważa Dominik.

– To jest żywe stworzenie, któremu trzeba zapewnić jedzenie, wyprowadzać go na spacery i oczywiście bawić się z nim. Melba ma dużo energii, jest bardzo żywa i lubi ruch, jest w swoim żywiole, gdy coś się dzieje. Trzeba też poświęcić jej trochę czasu na zabawę, okazać zainteresowanie. Pies dla mnie jest jak członek rodziny i tak też go traktuję. Czasem mam wrażeniem, że to jest trochę jak z opieką nad dzieckiem – dodaje z uśmiechem.

Dominik podkreśla, że koniecznością jest, aby pies przewodnik wykazywał cechy niezbędne do pracy z człowiekiem i podczas służenia mu w każdej sytuacji. Na pewno takie czworonogi są przyjaznymi zwierzętami, nie przejawiającymi agresji. Pies przewodnik powinien być zdyscyplinowany, ufny oraz bardzo cierpliwy.

– Psy te są nauczone odpowiednich komend, które wykonują bez zastrzeżeń. Są bardzo mądre, cierpliwe, ufne, radosne, przyjacielskie, oddane osobie, której zostały przekazane. Będąc na oznakowanej uprzęży, pracują, pomagając swojemu właścicielowi w życiu codziennym. Osoby z zewnątrz nie powinny rozpraszać pracującego psa. Psy przewodnicy są bardzo towarzyskie, szczególnie zachwycone są dziećmi – podkreśla Dominik.

Pies musi odbyć najpierw dwuletnie szkolenie

Pies przewodnik to wspaniały kompan dla człowieka, który wymaga pomocy w poruszaniu się w przestrzeni przy ograniczeniach, wynikających z poważnych wad wzroku. Każdy taki zwierzak potrzebuje jednak trochę czasu, aby przygotować się do pełnienia tej niezwykle odpowiedzialnej służby.

– Aby pies mógł zostać przewodnikiem, musi przejść rygorystyczne procedury: od szóstego tygodnia swojego życia przez dwa lata jest szkolony przez specjalistów. Dopiero po dwuletnim intensywnym szkoleniu jest przekazywany przez fundację osobie niewidomej lub niedowidzącej – mówi Dominik Dusza, student Uniwersytetu Śląskiego.

– Melba została mi przekazana z Fundacji na rzecz Osób Niewidomych Labrador – Pies Przewodnik – dodaje.

Poza zwyczajnym procesem dbania o zwierzę, jaki powinien przyświecać każdemu właścicielowi nie tylko psa, Dominik musi ponadto pamiętać o dodatkowych spotkaniach, organizowanych przez fundację, podczas których piesek poddawany jest kontroli, a specjaliści sprawdzają na bieżąco jego kondycję oraz umiejętności, a także skuteczność i efektywność niesionej przez czworonoga pomocy.

– Najpierw, po dwóch latach szkolenia pies jest w pełni przygotowany do pełnienia roli przewodnika. Potem, po upływie trzech miesięcy trzeba zgłosić się z nim do kontroli, żeby można było sprawdzić, jak zwierzę funkcjonuje i sobie radzi. Następna wizyta przypada po połowie roku, a potem już co roku spotykamy się z ramienia fundacji w gronie osób, które zostały opiekunami psów przewodników, wraz z naszymi czworonogami. Kontroli podlegają psy, ale i nas jako opiekunów pyta się zawsze jak psy się spisują i jak nam się z nimi funkcjonuje, czy faktycznie są nam pomocne – mówi Dominik.

– Ja jestem bardzo zadowolony ze swojego towarzysza i nie wiem, co bym bez niego zrobił – dodaje ze wzruszeniem.

Pies przewodnik ma specjalne przywileje, które jednak nie wszędzie są mile widziane

Kiedy pies uzyska już status przewodnika, trafia do swojego podopiecznego, z którym może poruszać się wszędzie i wchodzić nawet tam, gdzie ogólnie nie można wprowadzać zwierząt.

– Każdy pies przewodnik otrzymuje specjalny certyfikat, który jest przepustką, uprawniającą go do wstępu do różnych instytucji, takich jak: urzędy, przychodnie zdrowia, kina, teatry, szkoły, transport, restauracje, sklepy w tym spożywcze, a nawet kościoły – jest to zagwarantowane prawem – zauważa Dominik.

Przyznaje on także, że pies bardzo pomaga mu na co dzień w poruszaniu się i przemieszczaniu na przykład po mieście, w terenie czy na uczelni. Dzięki niemu może uczęszczać na zajęcia, robić zakupy w sklepie oraz spacerować, co nie byłoby niemożliwe bez czujności jego czworonożnego przyjaciela. Chociaż na uczelnianych korytarzach piesek jest lubiany i w pełni akceptowany, to niestety w niektórych miejscach Dominik spotyka się z trudnościami.

– Bywa, że czasem chcą mnie wyprosić, dziwnie na mnie patrzą i stawiają opór mimo, że mam prawo wejść razem z psem – wyznaje Dominik.

Zauważa, że rzadko dzieje się tak w sklepach, gdzie zazwyczaj pracownicy nie mają nic przeciwko temu, a ci, którzy nie życzą sobie obecności psa należą do wyjątków. Ze szczególnym oporem Dominik spotyka się w instytucjach publicznych i urzędach.

– W sklepach nie ma większego z tym problemu. Ten dotyczy w dużym stopniu urzędów, banków, poczty czy szpitala. Bardzo często długo mnie przepytują, sprawdzają dokumenty i generalni kręcą nosem, robiąc mi problemy i przedłużając wszystko – mówi Dominik.

– A najwięcej staje mi na drodze ochrona. Zawsze wtedy mam trudności z wyjaśnieniem mojej sytuacji i pomimo okazania dokumentów, spotykam się z dużym oporem. Czuję się totalnie niezrozumiany – dodaje z zażenowaniem.

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Witold Waszczykowski o stałej obecności armii USA w Polsce

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Więcej informacji na stronie głównej Nasze Miasto
Dodaj ogłoszenie