Studenci nie przyjeżdżają do Katowic. Firmy liczą straty

Patryk Osadnik
Patryk Osadnik

Wideo

Zobacz galerię (9 zdjęć)
Studenci, którzy zwykle w połowie września zjeżdżali się już do Katowic z całej Polski, w tym roku będą uczyć się zdalnie lub hybrydowo, więc większość z nich została w domach. Szczególnie odczuwają to knajpy w centrum miasta, które zawsze jesienią zaczynały żyć głównie dzięki nim. - Liczymy się z tym, że teraz będzie ich mniej, więc staramy się być gotowi na wszystko - słyszymy w Hipnozie.

Spora część studentów nie przyjechała do Katowic na rok akademicki 2020/21. Wszystko ze względu na pandemię COVID-19 i związane z tym zmiany w funkcjonowaniu uczelni wyższych.

Uniwersytet Śląski stawia na nauczanie zdalne, choć z małymi wyjątkami.

- Na przykład na wydziałach Nauk Przyrodniczych, Ścisłych i Technicznych, Sztuk i nauk o Edukacji oraz w Szkole Filmowej. Te zajęcia będą się odbywały zgodnie z wytycznymi Głównego Inspektora Sanitarnego, ale szczegółowe zasady ustalą już dziekani – wyjaśniał w rozmowie z DZ Jacek Szymik-Kozaczko, rzecznik prasowy UŚ.

ZOBACZCIE ZDJĘCIA

Absencję od nauczania zdalnego otrzymali również studenci pierwszego roku studiów, gdzie część zajęć będzie miała formę kontaktową, aby mogli oni poznać funkcjonowanie placówki.

Z kolei władze Uniwersytetu Ekonomicznego oraz Śląskiego Uniwersytetu Medycznego zdecydowały o wprowadzeniu nauczania hybrydowego.

Jak odbija się to na funkcjonowaniu knajp, zwłaszcza tych w centrum Katowic?

- Już teraz brakuje nam studentów, co widać szczególnie przed godz. 16, kiedy to właśnie oni stanowili największą część klientów. Całe to zamieszanie spowodowało straty, których nie da się już nadrobić - mówi menadżerka Klubowej.

Rzeczywiście, kiedyś ogródki i wnętrza lokali przy ul. Mariackiej bardziej tętniły życiem już około południa. Sytuacja może się jednak jeszcze zmienić w październiku, kiedy pierwsi studenci pójdą na zajęcia w nowym reżimie i po prostu będą szukali rozrywki w czasie przerw między kolejnymi wykładami.

Miejscem, które zawsze odżywa na przełomie września i października jest Jazz Club Hipnoza przy pl. Sejmu Śląskiego. Lokal nie posiada własnego ogródka, więc lato to zawsze ciężki okres z powodu mniejszej liczby klientów, którzy wracają jesienią.

- Październik to zawsze czas, w którym Hipnoza zaczyna tętnić życiem i wszystko rusza do przodu. Niestety od początku epidemii bardzo mocno odczuwamy brak gości i tak naprawdę nie wiemy, kiedy to się skończy. Liczymy się z tym, że teraz będzie ich mniej, więc staramy się być gotowi na wszystko - zapowiada Adam Pomian, właściciel Hipnozy.

Istniała również obawa, że z powodu braku studentów zabraknie rąk do pracy w Katowicach.

- Jeżeli chodzi o pracowników, to z tym nie ma większych problemów. Są też miejscowi studenci, którzy wcześniej nie szukali pracy, a teraz zaczęli jej potrzebować - dodaje menadżerka Klubowej.

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie