Rozmowa z radnym Katowic Dawidem Durałem. Co w Katowicach trzeba zmienić, a co działa dobrze. O aktualnych problemach i planach

Szymon Karpe
Szymon Karpe
Udostępnij:
O Ochotniczej Straży Pożarnej i Straży Miejskiej. O polityce w mieście i stylach zarządzania. O tym kto lubi przepych, a kto zarabia za mało. O problemach z jakimi do radnego przychodzą mieszkańcy Katowic - o tym wszystkim w szczerej rozmowie z radnym Katowic Dawidem Durałem.

Pierwsza sprawa o jaką chciałem pana zapytać to niedawne przejście do ugrupowania Szymona Hołowni. Po co jest to panu potrzebne, w kontekście tego jak pan opowiadał, że jest pan radnym dla mieszkańców. Po co panu te partie polityczne, skoro już w jednej pan był, bo oczywiście możemy mówić że jest to ruch dla ludzi, ale tak to wszyscy mówią, natomiast jest to partia.

Polska 2050 to projekt polityczny obejmujący stowarzyszenie, partię i “think tank” czyli zespół ekspertów. Zdecydowałem się na ten krok z prostej przyczyny. Szymon Hołownia i Polska 2050 wracają do postulatów bliskich mojemu sercu. Skupiają się na potrzebach Polek i Polaków, na słuchaniu ich. Mam czasem wrażenie, że o tych podstawowych sprawach zwykłych ludzi inne ugrupowania polityczne po prostu zapomniały. Koalicja Obywatelska całkowicie zapomniała o tym, co mówiliśmy w kampanii wyborczej, co obiecywaliśmy mieszkańcom Katowic, co mówiliśmy, że będziemy realizować. KO całkowicie się tego wyparła. Nie ma też co ukrywać, że szyld partyjny jest potrzebny w polityce. Od momentu podjęcia decyzji do realizacji droga była krótka - odpowiedzialny za nasz okręg wyborczy Michał Gramatyka jest człowiekiem niezwykle konkretnym.

Mówi pan, że te partie są potrzebne, że trzeba jakiegoś wyboru dokonać, ale istnieje przecież możliwość powołania komitetu wyborczego wyborców. Jest możliwość, żeby miał pan własny komitet czy komitet np. z „Mieszkańcami dla Katowic”, z którymi pan współpracował.

W wyborach będę reprezentował barwy Polski 2050. Na decyzję o tym w jakiej konfiguracji jest jeszcze sporo czasu. W polityce samorządowej obecne są zarówno partie polityczne jak i ugrupowania lokalne. Próbowałem przekonać do startu „Mieszkańców dla Katowic”, jednak stowarzyszenie preferuje apolityczność. Chciałbym jednak by członkowie tego stowarzyszenia kandydowali, bo to bardzo merytoryczni ludzie, wnoszący w lokalną działalność nową jakość. Z pewnością będę uczestniczył w planowaniu kampanii wyborczej i układaniu list - głównym moim celem jest zgromadzenie “dream teamu” składającego się z samorządowców gwarantujących rzetelną i merytoryczną pracę.

Ale widzi pan, podczas tej konferencji jak ogłaszaliście pańskie przejście, to jeden z kolegów dziennikarzy pytał pana o te kwestie. Pan wtedy odpowiedział w taki dość niepokojący sposób, odsyłając do posła Gramatyki, że to on będzie decydował o ewentualnych koalicjach i tym podobnych, znaczy gdzieś ta góra partyjna będzie nad panem czuwać.

Zawsze ma się jakiegoś zwierzchnika. Na szczęście w Polsce 2050 decyzje podejmowane są merytorycznie. Oczywiście, że pewne osoby będą podlegały dyskusjom wewnętrznym, zawsze tak jest. W poprzednich wyborach w ramach KO też dyskutowaliśmy na temat układania list wyborczych. Na pewno każdy element kampanii drobiazgowo zaplanujemy. Liczę na to, że w mojej nowej formacji przyda się moje samorządowe doświadczenie. Poprzednio, dzięki mojemu wynikowi wyborczemu partia zdobyła dodatkowe miejsce w Radzie Miasta. Lubię i potrafię pracować na swój wynik.

Powiedział pan, że Koalicja Obywatelska zaprzeczyła swojemu programowi z którym szła do wyborów, który jak pan czasem przypomina w różnych wypowiedziach intensywnie współtworzył. Na czym polega to zaprzeczenie według pana przez katowicką KO temu programowi?

KO miało być twardą opozycją, zapowiadało “odbicie miasta”. Dziś trudno powiedzieć kim są - w większości głosowań popierają prezydenckie projekty. Ja mam odwagę się sprzeciwić. Dla mnie niedopuszczalne jest, że mieszkaniec ma bardzo trudną drogę do bezpośredniego spotkania z prezydentem. Ja, jako radny, mam szansę ujrzeć prezydenta tylko na oficjalnych uroczystościach albo spotkaniu opłatkowym. Od ponad 3 lat nie mogę się do niego dostać ot żeby usiąść i porozmawiać. Prezydent jest zamknięty na obywatelki i obywateli. To nie jest wizja gospodarza miasta jaką chciałbym wspierać. Inny przykład. Koledzy i koleżanki radni narzekają na komisjach dwie godziny na jakiś projekt uchwały, toczy się burzliwa dyskusja, po czym ten projekt na sesji jest przyjmowany niemal jednogłośnie bez zmian. Dla mnie to jest niedopuszczalne. Przecież to my radni kształtujemy lokalne prawo. Mamy uprawnienie do wnoszenia poprawek, tworzenia nowych uchwał. Czasem nawet powinniśmy wskazań prezydentowi, że z czymś się nie zgadzamy, wprowadzić poprawki wynikające z dyskusji podczas komisji. To się niestety w Katowicach niemal nie zdarza. Ugrupowania krytykują prezydenta w wyborach, a po wejściu do Rady Miasta przestają dostrzegać mankamenty jego pracy. Jak jeden mąż udzielają mu wotum zaufania…Może to jest mój problem, że prezydentowi zawsze mówię to, co myślę. Jak coś mi się nie podoba to o tym głośno powiem - uważam, że to kwestia uczciwości. Jeśli wiem, że mam rację to walczę - czy to się prezydentowi Krupie podoba czy nie. Zdarza się, że radni wspierający prezydenta odsyłają mieszkańców do mnie. Mówią: „idźcie do Durała”, bo na nich prezydent się obrazi…

Niedawno złożył pan interpelację odnośnie, no cóż, odwiecznego tematu, mieszkańcy vs samochody. Pan w interpelacji dopytywał o ulicę Dworcową, Mariacką, Mielęckiego. Na czym według pana polega ten problem, bo użył pan dość ostrych słów, padają takie słowa jak „za zgodą miasta” i że „samochody rozjeżdżają ten deptak”.

Najpierw uporządkujmy - przy ul. Dworcowej działa wiele firm a tylko jedna - hotel “Monopol” - ma zgodę miasta na wjazd i parkowanie. Strażnicy miejscy otwierają słupki, spisują rejestracje, spisują czas wjazdu, bo zgoda na parkowanie dotyczy tylko 5 minut. Nie wiem czy ktoś weryfikuje ten czas parkowania. Jestem jednak zdania, że takie preferencje dla jednej firmy ograniczają rynkową konkurencję. Śródmieście powinno służyć mieszkańcom, ruch samochodowy systematycznie powinno się ograniczać. Mamy dobrą komunikację miejską, naprawdę nie ma w Katowicach problemu z poruszaniem się po mieście niskoemisyjnym autobusem czy tramwajem. Rząd pracuje obecnie nad ustawą, która umożliwi pobieranie opłat za wjazd do centrów miast. Uważam, że to dobry krok. Jak najwięcej deptaków, jak najwięcej zieleni. Tak, żeby w Katowicach chciało się mieszkać. Wielu mieszkańców, ze względu na ruch kołowy ucieka z centrum na obrzeża albo do innych miast. Zawsze mi przykro gdy słyszę o takich przypadkach. Mój kolega, który mieszka przy ulicy Dyrekcyjnej, już szuka możliwości wyprowadzenia się do Chorzowa i ucieka z centrum Katowic.

Chwileczkę, ale to wynika z tematu o którym teraz rozmawiamy, czyli tych samochodów, czy wynika to z innego problemu, czyli bezpieczeństwa, hałasu w centrum itd.?

I jedno i drugie. Wie pan, jeżeli on się prosi na Dyrekcyjnej o naprawę lampy przez 4, 5 miesięcy i dostaje wiadomości, że nie ma pieniędzy, a wyrzucamy jako miasto 2 miliony złotych na bezsensowny system detekcji utonięć, to dla mnie jest coś nie w porządku. Kolejna rzecz to samochody służbowe prezydenta, które kosztują ogromne pieniądze. Policzyłem to z 2 lata temu. Jeżeli dobrze pamiętam wozokilometr auta służbowego wychodził 5,40 zł, a taksówkę wynajmiemy za 2,90 – jeżeli podpiszmy stałą umowę to ta cena jeszcze spadnie. Można szukać oszczędności w takich miejscach. Ja do zarządzania miastem podchodzę jak do budżetu domowego. Kolejna skandaliczna decyzja to konieczność startowania OSP w Budżecie Obywatelskim. Cóż, taką mamy władzę, tak wybraliśmy. Mam nadzieję, że kiedyś to się zmieni.

Prezydent Krupa komentował ten temat mówiąc, że katowickie OSP zostały dołączone na zasadzie włączenia innych gmin do Katowic.

Strażacy to ludzie, którzy narażają swoje życie i zdrowie. W opinii prezydenta są niepotrzebni. Nazwał ich “spuścizną po innych gminach”. Wstyd mi za te słowa, tym bardziej że Marcin Krupa jest druhem ochotnikiem w Zarzeczu i niedawno, został odznaczony złotym medalem za zasługi dla pożarnictwa. Jeżeli w Katowicach mamy 5 tysięcy interwencji straży pożarnej, z czego ponad tysiąc obsługują OSP to sami sobie odpowiedzmy czy strażacy-ochotnicy są czy nie są potrzebni.

Niedawno była też złożona przez pana taka interpelacja dotycząca podwyżek dla pracowników placówek opiekuńczo-wychowawczych. Jakie ta inicjatywa ma poparcie wśród innych radnych, czy pan rozmawiał z innymi radnymi na ten temat?

Nie, nie rozmawiałem, to kolejny temat niezbyt wygodny dla kolegów i koleżanek radnych.

Bo temat wydaje się dość oczywisty, przynajmniej jeśli chodzi o kwoty podane w uzasadnieniu, które nie ukrywajmy są bardzo niskie.

W większości instytucji miejskich pracownicy zarabiają za mało. A miasto nie za bardzo lubi oszczędzać. Ostatnio powołano Katowicką Agencję Wydawniczą, zatrudniono tam kilku radnych i bliskich współpracowników prezydenta z czasu kampanii wyborczej. Trudno będzie radnym kontrolować tę instytucję ze względu na przepisy prawa. W tym samym czasie miejscy strażnicy po odbyciu stażu i szkolenia rezygnują z pracy, bo w sąsiednim mieście mogą zarobić o 500 zł. więcej. Takich ludzi można przekonać stosunkowo niewielką podwyżką. A pieniądze w budżecie są - wystarczy choć trochę zacisnąć pasa i nie powoływać spółek jak Agencja Wydawnicza.

Poruszył pan temat straży o co też chciałem zapytać, bo pisałem ostatnio o tym, że Straż Miejska poszukuje aż 19 chętnych.

Cały czas jesteśmy na minusie. Nawet gdy zatrudniane są nowe osoby, to inne odchodzą. Walczę o naszych strażników, ich służba jest potrzebna miastu, tylko powinna być lepiej zarządzana. Uważam też, że mamy za dużo pracowników biurowych. Więcej patroli powinno być na ulicach, bo często pada gdzieś takie stwierdzenie w przestrzeni publicznej, że to są „darmozjady”.

A propos tego, tu mnie pan wyprzedził, bo chciałem zapytać co pan sądzi generalnie o Straży Miejskiej, bo w ostatnich latach przetoczyła się dyskusja w wielu miastach śląskich na temat potrzeby istnienia SM. W Katowicach, jak się poczyta na forach opinie, to delikatnie mówiąc straż miejska nie ma najlepszej opinii.

To prawda, nie ma. Według mnie jest to kwestia zarządzania i tu nie mam nawet pretensji do szefostwa straży, tylko znów – władze miasta. Wydają w mojej ocenie niezasadne dyspozycje typu właśnie ciągłe stanie na rynku w Katowicach, zakazują strażnikom przemieszczania się po Śródmieściu. Sprowadzenie strażników miejskich do rozstawiających słupki przy NOSPR, gdzie powinno to być w gestii MZUiMu, to jest coś co bardzo mi się nie podoba. Prezydent powinien kiedyś spotkać się z nimi i ich posłuchać.

Chciałem pana zapytać jeszcze o taką rzecz. Niedawno na katowicki rynek powróciły palmy. Prezydent Krupa na swoim oficjalnym profilu na FB zamieścił taki post informujący o tym, no i tam pod tym postem nawiązała się dyskusja. Chodzi o nieobyczajne zachowania, różnego rodzaju nieciekawe zjawiska w tym rejonie. Pan również zamieścił pod tym postem pewne zdjęcie. Chciałem pana zapytać: co to miało na celu, po co pan to zrobił, bo jak rozumiem chciał pan zwrócić na coś uwagę, na pewien problem. Jakby pan nazwał ten problem i jakby go pan rozwiązał?

Nie jest fajnie chodzić z dzieckiem po ulicach centrum Katowic i widzieć osoby uprawiające publicznie seks czy oddające mocz. Takie obrazki idą w świat i psują dobre imię naszego miasta. Dlatego od lat domagam się od władz miasta zwiększenia wydatków na bezpieczeństwo. Mamy katowicki system monitoringu miejskiego, ale tam jest kilkoro pracowników do obsługi setek kamer. Nie ma możliwości zatrudnienia osoby niepełnosprawnej w Straży Miejskiej, ale zatrudnijmy osoby niepełnosprawne jako pracowników cywilnych do obsługi monitoringu.

To by była taka pańska konkretna propozycja jak rozumiem?

Tak, ja już o to kiedyś pisałem.

I jaka była odpowiedź wówczas?

Błąd popełniłem taki, że sugerowałem żeby przyjąć osobę do Straży Miejskiej, a prawnie jest to niedopuszczone. Można było jednak poszukać innych rozwiązań. 2 osoby patrzące się na setki kamer nie są w stanie wszystkiego zauważyć. Po raz kolejny wszystko rozbija się o pieniądze. Środki są, tylko trzeba umieć nimi racjonalnie gospodarować. Nie jest nam np. potrzebny pomnik za 8 milionów złotych.

No ja rozumiem, tylko z tego co pan mówi w czasie tej rozmowy ze mną to wynika, że wszystko jest nie tak. Pan trochę zarzuca, nawet nie trochę, że Katowice są jak Bizancjum jednym słowem.

Prezydent Katowic lubi przepych. Słyszę różne historie od urzędników, na ile prawdziwe nie wiem, gdyż nie mogę ich zweryfikować chociażby podczas spotkania. Jak panu już powiedziałem, do prezydenta od 3 lat nie mogę się dostać.

Z jednej strony są pańskie zarzuty, krytyka i opozycyjność, a z drugiej Katowice z kolejną nagrodą jaką odbierał wiceprezydent Woźniak, czyli „Innowacyjny samorząd” za skuteczność Katowic we wdrażaniu idei sklepów socjalnych. Jakby się pań odniósł do tego? Pan cały czas wskazuje błędy, krytykuje, więc skąd tyle tych nagród, coraz lepszy wizerunek Katowic w ostatnich latach. Prezydent Krupa, który wygrywa w pierwszej turze... Skoro jest tak źle, to skąd się biorą te nagrody w konkursach, wysokie noty w rankingach?

To akurat jest bardzo proste. Wiele działań prezydenta Krupy oceniam pozytywnie. Sklepy socjalne to świetna inicjatywa - dobry pomysł zaczerpnięty z Austrii. Nie mam żadnego problemu, żeby za to prezydenta pochwalić. Nie ma się jednak co oszukiwać, że niektóre te konkursy wygrywa się nie za pracę, ale z przyczyn troszeczkę innych. Przykładem jest to jak się chwalimy, że Katowice są najbardziej zielonym miastem. Jeśli wliczymy w to lasy tak, ale jak odejmiemy lasy - to wcale nie jest tak różowo.

A niedawna zmiana na Alei Korfantego?

Myślę, że to jest dobry ruch. Podobnie jak remont Warszawskiej czy Placu Sejmu Śląskiego.

Na Alei Korfantego będzie budowane nowe osiedle. Części mieszkańców nie podoba się kolejność, to znaczy najpierw osiedla, dopiero później drogi. Niektórzy wskazywali, że zbyt mała liczba miejsc parkingowych powoduje porzucanie samochodów byle gdzie. Co by pan na ten temat powiedział? Czy zgadza się pan z taką krytyką czy nie?

Pierwsza podstawowa rzecz. Nie jest obowiązkiem miasta zapewnianie miejsc parkingowych. To jest obowiązek wykonawcy. Miasto co prawda w jakiś sposób to opiniuje.

No właśnie…

To kwestia zatwierdzenia projektu budowy, miejscowego planu zagospodarowania przestrzennego. Ja powiem tak. To, co trudno mi dostrzec to wizja Katowic za 20-30-50 lat. Miasta, w którym będą mieszkać moje wnuki. Brakuje mi wizji, “Katowic przyszłości wg. Marcina Krupy”.

Na koniec chciałem zapytać o dyżury radnego i zainteresowanie mieszkańców kontaktem w jakiejś formie z radnymi. Ile osób korzysta z tych dyżurów? Z czym najczęściej przychodzą do pana mieszkańcy?

Z samych dyżurów korzystają głownie osoby starsze, które nie posługują się Internetem. Wiele spraw załatwiam mailowo czy telefonicznie. Są to proste, ludzkie problemy - od drobnych, po bardzo skomplikowane.

Czyli nie da się scharakteryzować, że konkretnie pewne sprawy przeważają?

Tu, na Nikiszowcu, najczęściej ludzie pytają o Plac Wyzwolenia. W Szopienicach interweniowałem w sprawie śmieci. W Dąbrówce Małej mieszkankę interesował przykry zapach w powietrzu. Na Murckach - oczywiście Park Murckowski. Cieszę się ile razy mam szansę komukolwiek pomóc. Wychodzę jednak z założenia, że radny miasta nie powinien zajmować się przysłowiowymi dziurami w drodze, tylko rada dzielnicy. Jako radni miejscy powinniśmy głównie kreować politykę miasta, a niestety jak pan prześwietli interpelacje większości z nas to są to kwestie dziur w drodze, luster itp.

Tak mówiąc szczerze, jak przeglądałem, to faktycznie większość tego typu.

Właśnie.

Ostatnie moje pytanie. Panie radny: plany na przyszłość. Rozumiem że będzie pan kandydował w następnych wyborach, współtworzył ten komitet Polski 2050?

Dla mnie zawsze najważniejsza była rodzina. Moja żona, moje dziecko, to żebyśmy żyli w szczęściu, zdrowiu i miłości. Takiego szczęście zawsze wszystkim życzę, reszta przychodzi sama. Samorządowo chcę być związany z Katowicami, zmieniać to miasto na lepsze. Nie mam dziś planów typu sejmik czy parlament, choć startu nie wykluczam. Żyć i pracować chcę w Katowicach. Tu czuję się najlepiej.

*PS Pytanie o obrazy Grzegorza Chudego. Skąd się one u pana wzięły?

Grzesiu jest moim bliskim kolegą z liceum, zresztą tutaj raptem 50 metrów dalej ma pracownię. Beboki są cudowne. Grzesiu ożywił te nasze śląskie strachy na lachy i one są coraz bardziej popularne. Zresztą tu mam też jednego mosiężnego beboka, który niebawem dołączy do szlaku beboków. Jednego beboka mamy pod strażą OSP, jest to taka fajna atrakcja turystyczna i jest to robione bez pomocy miasta. Wszystko pracą Grześka Chudego, także ogromny szacun dla Grzegorza Grzesiu jeżeli będziesz to czytał – pozdrawiam cię serdecznie!

Bardzo dziękuję za rozmowę.

Dziękuję.

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Polecane oferty

miejsce #1

Sencor

Sencor SCOOTER ONE 2020

1 780,33 zł1 348,00 zł-24%
miejsce #2

Motus

Motus Pro 8.5 LITE

2 999,00 zł2 549,00 zł-15%
miejsce #3

Motus

Motus Pro 10 Sport 2021

7 570,99 zł6 799,00 zł-10%
miejsce #4

Techlife

Techlife X5S

3 699,00 zł3 450,00 zł-7%
miejsce #5

Motus

Motus Pro 11

15 999,00 zł14 999,00 zł-6%
Materiały promocyjne partnera

Polscy strażacy znów w akcji. Pomogą Francuzom gasić pożary

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Więcej informacji na stronie głównej Nasze Miasto
Dodaj ogłoszenie