18+

Treść tylko dla pełnoletnich

Kolejna strona może zawierać treści nieodpowiednie dla osób niepełnoletnich. Jeśli chcesz do niej dotrzeć, wybierz niżej odpowiedni przycisk!

Muzeum najmniejszych książek świata. Pamiętacie o nim? [ZDJĘCIA]

Justyna Przybytek
Marzena Bugała-Azarko
Świątynią sztuki mikrointro-ligatorskiej, czyli muzeum najmniejszych książek świata, które tworzył katowiczanin - Zygmunt Szkocny i którymi zasłużył sobie na wpis do Księgi Rekordów Guinnessa, choć znajduje się w Piotrowicach, Katowice się nie chwalą. Informacji o nim nie znajdziemy na stronie internetowej magistratu ani w przewodnikach po mieście. A szkoda.

Muzeum mieści się w domu przy ulicy Traktorzystów 5. Szkocny zmarł w 2003 roku, a dom zajął jego syn - też Zygmunt. W końcu jednak pan Zygmunt się przeprowadził, ale muzeum zostało. Wycieczki pojawiają się od czasu do czasu, mogłyby znacznie częściej, bo przecież jest się czym chwalić.

- Kłopot w tym, że po przeprowadzce muszę się do tych odwiedzin dostosować i je zaplanować - wyjaśnia Szkocny. Zainteresowania, aby bezcenne miniaturki od niego kupić i przejąć, brak.

- Po śmierci ojca zapukałem do urzędu z prośbą o wsparcie, ale usłyszałem, że skoro zbiory są w rękach prywatnych, to nie poczuwają się do takiego obowiązku. Od tej pory nikt się ze mną nie kontaktował - opowiada pan Zygmunt. Tymczasem przy Traktorzystów są skarby, które docenili najwięksi i najznamienitsi.
Wszystko zaczęło się w latach 30. W gazecie "Siedem groszy" Zygmunt Szkocny przeczytał o podarunku, jaki księżna holenderska Juliana otrzymała od drukarzy z Zandau - malutkim modlitewniku o wymiarach 14 mm na 14 mm - wtedy najmniejszej książce świata. Pan Zygmunt, uczeń Śląskich Zakładów Technicznych, miniaturki pozazdrościł i postanowił zrobić równie małą książeczkę. Powstało "III Powstanie Śląskie" o wymiarach 20 na 15 mm (112 stron i 15280 liter). Szkocny pisał ręcznie piórkiem technicznym na papierze pelurowym, zapisane strony zszył jedwabną niteczką i oprawił w skórę.

Robi kolejne książki. To życiorysy sławnych ludzi. Powstały: Fryderyk Chopin w formacie 5 na 3,5 mm, Fryderyk Liszt, Mikołaj Kopernik, Alfred Nobel, Leonardo da Vinci, Napoleon i w końcu najmniejsza wtedy - Enrico Caruso o wymiarach 1,5 na 2 mm. Przedwojenny zbiór uzupełniają znaczek pocztowy i ziarnko grochu. Na znaczku Szkocny napisał "ustawę budowlaną". Ziarnko grochu - specjalnie obłupane z lśniącej naturalnej powłoki, pokrył słowami trzech modlitw "Zdrowaś Mario", "Ojcze Nasz" i "Wierzę w Boga".

W czasie wojny Szkocny, urzędnik w Katowicach, ukrył swoje książeczki w schronie magistratu. Ocalały tylko trzy dzieła: "III Powstania Śląskie", życiorys Kopernika i ziarnko grochu.

W 1945 roku wraca do miniaturek. Odtwarza utracone życiorysy i pisze nowe, coraz mniejsze książki. Na jedną potrzebuje od trzech miesięcy do pół roku. Sam wykonuje swoje narzędzia. Jedwabne nici rozplata na cieńsze włókienka, nie pisze już piórkiem, a... końcówką kropli atramentu spływającą po stalówce. Do tego rzeźbi. Każda z jego książek ma rzeźbiony postument.

Guru sztuki mikrointro-ligatorskiej stał się Szkocny w 1976 r. Tego roku jego książka została wpisana do Księgi Rekordów Guinnessa. Na 28 stronach umieścił 24 litery alfabetu łacińskiego. Książeczka ma wymiary 1 na 0,8 mm, jest wielkości ziarnka maku.

Ale i znacznie wcześniej katowiczanin był doceniany. Krótko przed drugą wojną światową Szkocny dostał list zza oceanu. To Muzeum Narodowe w Chicago miało chrapkę na wszystkie jego prace. Amerykańscy muzealnicy oferowali dolary, ale Szkocny odmówił. Później odmawiał jeszcze wielokrotnie i nigdy nie zarobił grosza na swojej pasji.

Dziś w muzeum w Piotrowicach, które w latach 60. otwierał Jerzy Ziętek, jest około 100 książeczek. Byłoby więcej, gdyby autor ich tak chętnie nie rozdawał. Swój życiorys dostał Czesław Miłosz. Pisarz nie szczędził pochwał.

- Polsko, Bóg dał Ci takich synów - to apostrofa z listu Miłosza do Szkocnego. Książkę - historię swojego pontyfikatu - dostał też Jan Paweł II. W zamian wysłał na ulicę Traktorzystów srebrny różaniec. Miniaturki trafiły też do Ronalda Reagana, Michaiła Gorbaczowa, królowych - Juliany i Beatrix.

Zaś życiorys Józefa Piłsudskiego powędrował do... Marszałka. Książeczka została włożona do urny i zakopana w kopcu Piłsudskiego.

Książki Zygmunt Szkocny robił aż do śmierci w wieku 93 lat. Ostatniej nie dokończył.
- Wolą ojca była, aby to wszystko zostawić i nadal oprowadzać po wystawie wycieczki - tłumaczy syn Zygmunt.

Książki Szkocny robił aż do śmierci w wieku 93 lat (zmarł w 2003 roku). Ostatniej nie dokończył.
- Wola ojca była, aby to wszystko zostawić i nadal oprowadzać po wystawie wycieczki - tłumaczy syn Zygmunta Szkocnego. Dlatego także obecnie wejście do muzeum jest bezpłatne, zwiedzający wrzucają do skarbonki "co łaska".

Zbiory najmniejszych książek świata, ale także pamiątki po ich autorze - artykuły w prasie, listy ze świata i znanych osób - znajdziecie w niepozornym domu przy ulicy Traktorzystów 5.

Swoje zbiory dawniej udostępniał zwiedzającym sam autor - Zygmunt Szkocny. Dziś robi to jego syn.
Szkocny prezentuje zbiory zorganizowanym grupom. Umówić się z nim trzeba jednak wcześniej, najlepiej drogą mejlową pod adresem:
[email protected] albo telefonicznie pod nr tel. 695 412 466

Będzie nowe święto państwowe?

Wideo

Materiał oryginalny: Muzeum najmniejszych książek świata. Pamiętacie o nim? [ZDJĘCIA] - Katowice Nasze Miasto

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie