Mieszkańcy Katowic boją się budowy osiedla przy ul. Daszyńskiego. Czy pokład 504 to tykająca bomba?

Tomasz Breguła
Tomasz Breguła
Udostępnij:
Jak wynika z dokumentacji sporządzonej przez Główny Instytut Górnictwa, w związku z budową osiedla przy ul. Daszyńskiego w Katowicach istnieją dwa rodzaje zagrożeń. Czytamy w niej, że dotyczą one ryzyka wystąpienia deformacji powierzchni oraz emisji gazów, będącej następstwem zapożarowania węgla. Okoliczni mieszkańcy, którzy sprzeciwiają się inwestycji już od wielu miesięcy, są coraz bardziej zaniepokojeni.

Pod terenem inwestycji znajduje się pokład 504

Osiedle Daszyńskiego Park powstaje w północnej części Katowic, w dzielnicy Wełnowiec-Józefowiec. Buduje je firma deweloperska Acatom, która zamierza postawić w tym miejscu trzy czterokondygnacyjne budynki, w których znajdzie się 131 mieszkań o powierzchni od 26 do 101 m kw. Przewidziano także 197 miejsc postojowych, z których większość będzie się mieścić w garażu podziemnym.

Na zlecenie inwestora powstała dokumentacja pracy badawczo-usługowej sporządzona przez GIG. To opis pogórniczego zagrożenia dla budowlanego zagospodarowania terenu przy ul. Daszyńskiego w Katowicach. Czytamy w niej, że przekształcenie naturalnych warunków geologicznych, a także prowadzona tu dawniej eksploatacja węgla, również ta nielegalna, stwarzają dwa rodzaje zagrożeń dla budowy w tym miejscu nowego osiedla. Są one związane z możliwością wystąpienia deformacji powierzchni oraz emisji gazów.

Specjaliści GIG wskazują, że podczas prac może dojść do samozapłonu węgla pozostawionego w zrobach pokładu 504. Następstwem zapożarowania jest emisja gazów powstających w wyniku procesów spalania. W szczególności ma to dotyczyć tlenków węgla CO i CO2, które w wyniku niekontrolowanych przepływów powietrza mogą się wydostawać na powierzchnię. Zagrożenie takie będzie istniało nie tylko w trakcie robót budowlanych, ale także w przyszłości.

W dokumencie czytamy, że ze względu na zagrożenie termo-gazowe, budynki w części piwnicznej powinny być wyposażone w czujniki alarmowe sygnalizujące wzrost stężenia CO2 i CO w powietrzu ponad dopuszczalną normę. Występowanie tego typu zagrożeń podczas użytkowania budynku nie jest więc wykluczone.

- Firma Acatom nie powinna tam budować domów. Nikt tam nie powinien nic budować, bo to grozi katastrofą. Boimy się o nasze bezpieczeństwo - mówi jeden z okolicznych mieszkańców. - Pokład 504 to tykająca bomba. Skoro GIG rekomenduje, żeby w nowych budynkach montować czujki, to boimy się, że może tam dojść do wybuchu podobnego do tych, do jakich dochodzi na kopalniach - dodaje kolejny mieszkaniec pobliskiego osiedla domków jednorodzinnych.

Nie przeocz

Tysiące ton stali i betonu

Czy mimo zagrożeń wskazanych przez GIG samo budowanie, a także przyszła eksploatacja budynków, są bezpieczne? Zapytaliśmy o to inwestora, który w wiadomości zwrotnej nie odpowiedział wprost na nasze pytanie.

- Dokumentacja (...) powstała na nasze zlecenie i znajduje się w zakresie szeregu materiałów postępowania administracyjnego w przedmiocie pozwolenia na budowę. Dotrzymaliśmy najwyższej staranności w trakcie wykonania pełnego rozpoznania geologicznego na terenie budowy. Realizacja inwestycji prowadzona jest pod nadzorem geologa i zgodnie z zaleceniami zawartymi w dokumentacji budowlanej - zaznaczyła Monika Grudzień z firmy Acatom.

Specjaliści GIG wskazują w dokumentacji na obecność w miejscu planowanej inwestycji, obszarów anomalnych, które uznano za zagrożone powstaniem deformacji typu nieciągłego „w postaci ugięć, obniżeń terenu czy zapadlisk”. O niebezpieczeństwa z tym związane zapytaliśmy architekta Jacka Heydę, twórcę tzw. osiedla OPT, nieopodal którego mają zostać wzniesione nowe budynki.

- Kiedy wiele lat temu pracowaliśmy nad projektem budowy osiedla domków jednorodzinnych, wzięliśmy pod uwagę fakt, że w przeszłości istniały tu tzw. biedaszyby. Wiedzieliśmy, że jest to bardzo trudny teren pod tego rodzaju inwestycję, dlatego wykonaliśmy głębokie, sięgające nawet 40 m odwierty - mówi Jacek Heyda.

Architekt podkreśla, że budowanie w tym miejscu ciężkich, kilkunastometrowych bloków oraz parkingu podziemnego, jest bardzo ryzykowne. Zgodnie z jego wiedzą, przed rozpoczęciem prac inwestor wykonał sięgające zaledwie 5 do 6 metrów odwierty, które zazwyczaj wystarczają do sporządzenia rutynowej dokumentacji przy realizacji tego typu przedsięwzięcia. W tym przypadku jest jednak inaczej.

- Nowe budynki to setki ton stali i betonu. Co prawda nie powstanie pod nimi dziura, do której wpadną, ale z powodu swojego ciężaru oraz ryzyka powstawania deformacji powierzchni, mogą się one powoli zsuwać, a także pękać. To nie musi się zacząć po miesiącu od oddaniu budynku do użytku, ale nawet po kilku latach - dodaje Jacek Heyda.

Kontrowersyjna wycinka drzew

W sąsiedztwie terenu inwestycyjnego znajduje się lasek Alfreda oraz domki jednorodzinne. Inwestor zadeklarował, że w ramach przedsięwzięcia posadzi liczne drzewa, krzewy iglaste i liściaste. Właściciele okolicznych domków jednorodzinnych podkreślają jednak, że zanim do tego doszło, w ciągu zaledwie kilku dni wycięto ponad 200 drzew.

Według urzędu miasta w Katowicach, inwestor miał na to zgodę. Jak wynika z przekazanych nam informacji, wycięto dokładnie 206 drzew, które mogły zostać usunięte pod warunkiem uzyskania pozwolenia na budowę. Stało się ono prawomocne 24 sierpnia, a wycinkę przeprowadzono 23 i 24 września.

- Przepłoszono wszystkie zwierzęta tu żyjące, nie tylko ptaki. Widzieliśmy porozjeżdżane wiewiórki i jeże, które nie zdążyły uciec – przekonuje jedna z mieszkanek osiedla.

Wycinka wzbudzała tym większe kontrowersje, że od 1 marca do 15 października trwa okres lęgowy. Wtedy większość ptaków buduje gniazda, wysiaduje jaja i opiekuje się pisklętami. W tym czasie obowiązuje zakaz usuwania drzew oraz płoszenia ptaków i niszczenia gniazd bez specjalnego pozwolenia wydanego przez Regionalną Dyrekcję Ochrony Środowiska.

Okoliczne domy stracą na wartości

Właściciele domów przy ul. Daszyńskiego nie mają wątpliwości, że w wyniku inwestycji wartość posiadanych przez nich nieruchomości znacząco spadnie. Według nich nowe budynki nie pasują do istniejącej w tym miejscu zabudowy i zniszczą estetykę osiedla, które jest wyjątkowe pod względem architektonicznym i urbanistycznym. Znajduje się na nim ponad 100 domów. Wkrótce przybędzie tu ponad 130 mieszkań.

– Kiedy kupowaliśmy nasze domy liczyliśmy na ciszę i spokój, cieszyliśmy się z bliskości lasku, który za chwilę może zacząć znikać. Teraz zasłaniamy okna, żeby codziennie nie pękało nam serce na widok ściętych drzew. Za chwilę w ich miejscu pojawią wysokie budynki, które zupełnie nie pasują do otoczenia – mówi jedna z mieszkanek osiedla.

Właściciele okolicznych domów wysyłali pisma do urzędu miasta oraz urzędu wojewódzkiego. Znalazło się w nich 280 stron materiałów i dokumentów. Informowali również straż miejską o rozjeżdżaniu pobliskiego lasku Alfreda przez pojazdy dojeżdżające na plac budowy. Ich interwencje nie przyniosły jednak skutku.

Inwestycja ma się zakończyć w pierwszym kwartale 2023 roku.

Musisz to wiedzieć

UOKiK i Inspekcja Handlowa będą monitorować ceny w sklepach.

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie