Lokatorzy spod średnicówki, czyli bezdomni dostali własne kontenery na śmieci

Justyna Przybytek
Jurek i Zyga przy swoich kontenerach. Na razie stoją w sąsiedztwie ich domostwa, niebawem trafią na ulice Arkadiusz Ławrywianiec
Czego oczekują? Najbardziej świętego spokoju. Historia bezdomnych, którzy stali się bohaterami dwóch dokumentów

Jurek w listopadzie ubiegłego roku skończył 50 lat. Pochodzi z Tomaszowa Mazowieckiego. Ostatni raz wymeldowany został w 2002 r., ale jak twierdzi na gigancie jest już od lat. - Jak papieżem Polaka wybierali, od 1978 r. - dopowiada. Przejechał pół Polski, był w Holandii, w Niemczech i Francji, a dwa tygodnie w Birmingham w Anglii. Cztery lata temu przyjechał na Śląsk. Zyga jest od niego o 17 lat starszy. Ze Szczecina wyjechał po rozwodzie. Gdy jechał na Śląsk, kilkanaście lat temu, miał jeszcze samochód. Teraz cała rodzina jest w Szwecji, a on w Katowicach.

Jurek i Zyga mieszkają w ruinach budynku w cieniu Drogowej Trasy Średnicowej, tuż przy ul. Bocheńskiego. Odwiedzamy ich w poniedziałek, dzień po nawałnicy. Ich też zalało, mimo to są w dobrych humorach. Nie takie rzeczy przetrwali. Z tegorocznymi mrozami też dali radę.

Brakuje Marty. - Przeprowadziła się na ogródki na Dąb. Ma chłopaka - mówią jej dawni współlokatorzy.
Marta, Zyga i Jurek, to bohaterowie filmu dokumentalnego "Szczęśliwego Nowego Roku 2", który w ubiegły piątek miał swoją premierę w Centrum Sztuki Współczesnej w Bytomiu. Dokument nakręcił Łukasz Surowiec, absolwent m.in. krakowskiej ASP. Poprzednia część miała swoją premierę wiosną 2011. Wówczas Surowiec kręcił troje bezdomnych w ich w dawnym domu, który sami zbudowali, pod DTŚ. Między premierą pierwszego i drugiego dokumentu, bezdomni zostali wyrzuceni spod DTŚ, znaleźli nowe miejsce, kilkaset metrów dalej - w ruinach dawnych zabudowań. W pierwszej części filmu Surowiec nakręcił opowieść o życiu i marzeniach swoich bohaterów. W drugim sfilmował m.in. jak remontowali swój nowy dom.

- To opowieść o bezradności, sytuacji bez wyjścia, marzeniu o dachu nad głową lub skrawku ziemi skąd nikt ich nie wygoni - opowiada. Ze swoimi bohaterami zdążył się zaprzyjaźnić. I nie tylko. Zaprojektował dla Jurka, Marty i Zygi kontenery. Niebawem wszystkie trzy trafią na ulice Złotą, Gliwicką i os. Tysiąclecia- to rejony Marty, Zygi i Jurka, w których zbierają złom i aluminium. Każdy podpisany imieniem właściciela i z jasną wskazówką, po co stoi: "zbieram: aluminium, miedź, mosiądz, stal". Zanim kontenery trafią na ulice, Surowiec musi zdobyć niezbędne zgody. Martwi się, że zostaną zdewastowane. Co innego ich właściciele. - Będą na kłódkę, taką za 20 zł i zabetonowane - chwali projekt Jurek. Bardzo się z kontenerów cieszą, bo ze zbieractwa żyją. Łatwo nie jest. - Nie raz się idzie i ktoś spojrzy, powie życzliwe słowo, drugi powie, że taki i owaki, na denaturat zbiera - mówi Jurek. Ale nie to jest najgorsze. - Kto ma w sobie za grosz kultury, to nie wrzuci chleba i jedzenia do śmietnika, tylko powiesi obok - dodaje. Opowiadają, że ze zbieraniem jest coraz gorzej, bo konkurencja rośnie. Stąd też pomysł na kontenery.

- Na pomysł wpadliśmy z Martą. Wróciła ze zbiórki z niczym, bo była wywózka śmieci. Wymyśliliśmy, że jeśli będą mieli prywatne kontenery, to nikt im ich nie wywiezie - opowiada Łukasz Surowiec. Kontenery kontenerami, ale pytam moich rozmówców, czy nie marzą o domu. Jurek twierdzi, że po tylu latach na gigancie nie usiedzi w jednym miejscu. Ale to bardziej o wolność decydowania o własnym losie chodzi, niż niechęć do czterech kątów. - Ci co twierdzą że schroniska są za darmo, nic nie wiedzą - denerwuje się i pokazuje rachunek za pobyt w jednym z katowickich domów - 380 zł za miesiąc. Jedną z noclegowni opuścił po tym, jak przed świętami, kierownik kazał wszystkim jechać na mszę. - Ja jestem wolny, na rozkaz modlić się nie będę - zapesza się. Wolą więc żyć na własną rękę.

- Byle jak jest, ale jakoś się żyje - podsumowuje wspólny los Zyga. Gorzej, jeśli są nękani, czasem przez chuliganów. Boją się też eksmisji...
Tego i znacznie więcej dowiemy, się ze "Szczęśliwego Nowego Roku 2". Dokument, to dowód na to, że każdego warto wysłuchać, a mieszkańców ruiny spod DTŚ - uwierzcie - słucha się bardzo dobrze. Film, to opowieść o ludziach, którzy myślą, marzą, cierpią i wstydzą się. O ludziach, którzy mają własne historie.

- Którzy czują tak samo jak my i dobrze, jeśli im nie przeszkadzać w życiu - mówi Surowiec. Artysta nie chciał poprzestać na dwóch dokumentach. Do pierwszej historii dopisał ciąg dalszy. Zmontował zdjęcie, na których prezydent Piotr Uszok odwiedza bezdomnych i podaje jednemu z nich rękę. To fikcja. Prezydent dostał zaproszenie na kolejną premierę w Kronice, ale się nie zjawił. Był też pomysł, aby mini - domki dla bezdomnych, zaprojektowane przez nich samych, na jakiś czas ustawić w centrum Katowic. Razem z lokatorami. - Nie było zgody - wyjaśnia Łukasz. W tym momencie do rozmowy włącza się Jurek. - Nie wiem, czy ci to Łukasz wypali, szkoda twojego zachodu, nikt na to nie pozwoli...

Dokumenty Łukasza Surowca zobaczycie do 11 sierpnia w CSW Kronika, przy rynku w Bytomiu.

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie