Komu nie w smak jarmarki na rynku w Katowicach?

Kamila Noga - Morańska
Jarmark Urodzinowy na rynku
Jarmark Urodzinowy na rynku Kamila Noga - Morańska
Antyki, przetwory, kwiaty, regionalne przysmaki. Niby nowy jarmark na katowickikm rynku, a jakby taki sam jak poprzednie.

Po raz kolejny na katowickim rynku zagościł jarmark, tym razem urodzinowy z okazji 151. lat Katowic. Problem w tym, że niewiele różni się od innych odbywających się na placu co kilka tygodni. Asortyment stoisk często pozostaje ten sam. Czy ten brak różnorodności razi?
 
-Nie. Jarmarki to fajny pomysł. Ludzie mogą kupić rzeczy regionalne, choć mogłoby być ich więcej. Przy okazji zawsze można coś zjeść – przyznają Janina i Jerzy Skorus z Sosnowca.
 
Choć na stoiskach nie brakuje ozdób i symboli regionalnych, to duża część osób uważa, że mogłoby być ich więcej. Często mowa jest o tradycyjnych śląskich daniach, czy pamiątkach. Wielu ludzi jest jednak zadowolonych z pomysłu, jakim jest organizacja jarmarków. Zarówno dzieci, jak i osoby starsze znajdują tam coś dla siebie.
 
-Ludzie lubią takie rzeczy, nie jest to sztuczne. Powinno być jednak więcej śląskich dań, na przykład żur, czy wodzionka, żeby było bardziej regionalnie – tłumaczy Helena, mieszkanka Katowic.
 
Zwiedzający katowicki jarmark ludzie, to nie tylko mieszkańcy Katowic, ale również sąsiednich miast. Dla nich spacer między drewnianymi stoiskami to coś nowego, dlatego budzi w nich taki zachwyt. Stali bywalcy natomiast uważają, że stoiska wciąż oferują to samo.
 
-Jarmark to świetny pomysł, ale praktycznie za każdym razem jest to samo. Dobrze, że coś tu zrobili, ale niczemu konkretnemu to nie służy, oprócz zdobieniu wolnej przestrzeni - zauważa Agnieszka, mieszkanka Katowic.
 
Wartym przemyślenia zostaje również układ jarmarcznych budek. Są one najczęściej postawione tyłem do głównych ulic. Przechodząc wzdłuż ulicy 3-go Maja, czy wzdłuż torów tramwajowych, ludzie nie mają okazji zobaczenia, co oferują stoiska. Często wejście wśród masę ludzi przemieszczających się między budkami, zniechęca ich.
 
-Podoba mi się pomysł z drewnianymi budkami, ładnie się prezentują, ale czasami jak przechodzę z Warszawskiej i chciałabym zerknąć, co jest ciekawego, to muszę wejść między budki. Nie mam najczęściej na to czasu, więc rezygnuję z oglądania bibelotów, bo to mnie zawsze interesuje – opowiada często przyjeżdżająca do Katowic Krystyna z Chorzowa.
 
Pomimo kilku problemów, z jakimi spotykają się goście jarmarku, to jest on pozytywnie przyjmowany. Rodzice, czy dziadkowie z dziećmi, to częsty widok jarmarcznych ścieżek. Oni najchętniej goszczą na rynku, zarówno po to, aby zjeść świeżo grillowaną rybę, jak i pospacerować między budkami.
 
-Uważam, że jest bardzo fajnie. Jestem za. Jest to duże urozmaicenie. Moim ulubionym stoiskiem jest to z herbatami i garnuszkami. Jest to o tyle fajne, że dla dzieci coś się znajdzie, bo jestem tu z wnuczką – tłumaczy Hanna z Bytomia.

Tajemnica Marchewki

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie