Kobiela z Katowic rodem

Henryka Wach-Malicka
"Zezowate szczęście"
"Zezowate szczęście" Archiwum Filmu polskiego
Dodaj komentarz:
Udostępnij:
Sanki były małe, droga do Wisły daleka, a Bobek uparty. No i obdarzony wyobraźnią, jak wszyscy w tej rodzinie. Przyczepił więc Bobek sanki do samochodu i dotarł do Wisły, bo mu się na sankach pojeździć zachciało. Poza tym uznał, że z Katowic do Wisły wcale tak daleko nie jest. Pisze Henryka Wach-Malicka

W notkach biograficznych Bogumiła Kobieli pojawia się informacja, że znakomity aktor urodził się w 1931 roku w Katowicach, ale w powszechnej świadomości nie jest kojarzony z rodzinnym miastem. Tymczasem Bobek, jak nazywała go rodzina, a wkrótce potem przyjaciele, wpadał do Katowic wcale często. Także wtedy, gdy był już bardzo popularnym i zajętym aktorem. Miał tu krewnych i znajomych, a człowiekiem był z natury towarzyskim i otwartym. Brat aktora, Marek Kobiela, dziś emerytowany pracownik Politechniki Śląskiej, chętnie wspomina czasy swojej, i starszego brata, młodości.

Tak więc, pierwszy adres Bogumiła Kobieli to dom w śródmieściu Katowic, przy ulicy Poniatowskiego 22. Dobry adres, jak się wtedy mawiało, dzielnica zamieszkała przez inteligencję i urzędników państwowych, w pobliżu park Kościuszki i rozległe tereny zielone, bo miasto dopiero zamierzało rozrastać się na południe.

Dom państwa Kobielów tętnił życiem. Ojciec rodu Ludwik Kobiela był znanym na Śląsku pisarzem, badaczem folkloru i długoletnim nauczycielem gimnazjalnym. A w dodatku miłośnikiem teatru, więc w domu przy Poniatowskiego 22, co i rusz odbywały się jakieś inscenizacje; najczęściej zabawne, bo gen błyskotliwego humoru był w tej rodzinie wyjątkowo silny.

- Nie wiem, czy Bobek tak od razu myślał o aktorstwie - wspomina Marek Kobiela - ale talent do przebieranek miał "od maleńkiego". Godzinami stał przed lustrem i przymierzał wszystkie możliwe nakrycia głowy, do każdego przybierając stosowne miny; inne do melonika, inne do cylindra, a jak się trafił damski kapelusz, to też nim nie pogardził.

Jedną z pierwszych "etiud aktorskich" Bogumiła Kobieli była historia ze studnią. W wakacyjnym domu dziadków w Tenczynku, kilkulatek zainscenizował sytuację, z której wynikało, ze wpadł do studni. Rodzina znalazła się na pograniczu załamania nerwowego, wypompowano wodę, a Bobek siedział w ukryciu, rozkoszując się widokiem totalnej paniki. Lania podobno nie dostał, rodzice byli szczęśliwi, że w ogóle żyje. Zresztą dzieci w tej rodzinie nie bito. Marek Kobiela przyznaje, że mama raz jednak nie wytrzymała. - To było wtedy - wspomina - gdy na pobliskiej łące brat zdetonował bombę przeciwlotniczą!

Wojciech Sarnowicz, autor filmu dokumentalnego "Bogumił Kobiela, czyli rodzinna podróż od Katowic do Tenczynka", dobrze poznał rodzinne archiwa Kobielów i wysłuchał wielu wspomnień. Jego zdaniem, atmosfera ich katowickiego domu, gdzie Bogumił mieszkał aż do matury, była bardzo przyjazna i sprzyjająca rozwijaniu talentów.

- To właśnie inteligencja - mówi Sarnowicz - kształtowała w tamtym czasie gusta i potrzeby mieszkańców Katowic. Było oczywiste, że w takim domu, jak dom Kobielów, wyobraźnię dzieci firmowały zarówno humanistyczne zainteresowania rodziców, jak i atmosfera wzajemnego zaufania i niestresujący sposób wychowania.

Marek Kobiela potwierdza tę obserwację, ale dodaje, że pewien luz w rodzinnych relacjach nie wykluczał wzajemnego szacunku. I przykazania, że uczyć się trzeba dużo i dobrze. Bogumił Kobiela wiedzę zdobywał w katowickim Liceum im. M. Kopernika, uczciwie przykładając się do wszystkich przedmiotów, choć nie wszystkie kochał jednakowo. Na życie pomysł miał najpierw zaskakująco prosty - postanowił zostać dyplomowanym ekonomistą. I pewnie by został, gdy nagle "coś w niego wstąpiło i kazało zdawać do szkoły aktorskiej". Żartował, że zdecydował się na nią, bo w Krakowie mieszkały liczne, kochające go ciotki, więc sympatię i lokum miał zapewnione. Żart żartem, ale ciotki były, zapewnia brat aktora, wyjątkowo fajne.

Bogumił, choć miły i grzeczny w obejściu, potrafił jednak rodzinę zaskakiwać, zamiłowaniem do sportu na przykład. W czasach katowickiej młodości, ale i w czasie wojny, którą spędził z rodziną w Bochni, pasjonował się tenisem. W Tenczynku dziadkowie zbudowali nawet kort, na którym Bobek urządzał zawody międzynarodowe (czytaj: do rozgrywek zaprosił kolegę Anglika), a Marek i kuzynka Basia, potem żona Wojciecha Kilara, zostali zaszczyceni podawaniem piłek. Pasjonował się też Bogumił kolarstwem, ale przede wszystkim narciarstwem. Brat artysty wspomina: - Po zakończeniu wojny zmarł nasz ojciec, a do domu zajrzała najprawdziwsza bieda i żyliśmy ze sprzedaży obrazów, kupowanych kiedyś z wielkiej miłości do sztuki. Któregoś razu Bobek, świadom naszej ciężkiej sytuacji materialnej, przyszedł do mamy z prośbą. O prezenty, jakie dostał na pamiątkę chrztu; złotą monetę i spinki do koszuli, zdobione brylancikami. Sprzedał je z pełną rozwagą i kupił znakomity sprzęt narciarski. Mój brat potrafił być konsekwentny i rzadko żałował raz podjętych decyzji. Takim go pamiętam z czasów katowickiej młodości. Bardzo wtedy chciałem być do niego podobny.

Kariera aktorska Bogumiła Kobieli potoczyła się błyskawicznie, ale na pewno polski teatr, a przede wszystkim film nie wykorzystały do końca ani jego talentu, ani możliwości. Podobnie jak potencjału twórczego najbliższego druha Bogumiła Kobieli - Zbigniewa Cybulskiego, także katowiczanina.

Katowice pamiętają o obydwu aktorach. Dzisiaj o godz. 14, w Galerii Artystycznej przy placu Grunwaldzkim w centrum Katowic, zostanie odsłonięte popiersie Bogumiła Kobieli.

Najsłynniejsze role Bogumiła Kobieli

Jan Piszczyk w "Zezowatym szczęściu", Toledo w "Rękopisie znalezionym w Saragossie", Tomasz Piechocki w "Człowieku z M-3", Bobek we "Wszystko na sprzedaż", Pan Jourdain w spektaklu telewizyjnym "Mieszczanin szlachcicem", kierowca rajdowy Ryszard Fox w "Przekładańcu".

Wywiad z Pauliną Gałązką o "Dziewczynach z Dubaju" i "Furiozie"

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie