Katowice: W podziemiach urzędu wojewódzkiego kryje się skarbiec, tunele, sztaby złota. Zobaczcie te ZDJĘCIA

Dorota Niećko
Dorota Niećko
Zwiedzanie podziemi urzędu wojewódzkiego z roku 2006 i 2017
Zwiedzanie podziemi urzędu wojewódzkiego z roku 2006 i 2017 arc. Dziennika Zachodniego
Podziemia urzędu wojewódzkiego - niewielu z Was pewnie widziało te miejsca na własne oczy. Prawdziwy skarb, na dodatek dobrze strzeżony, sztaby złota, tajemnicze tunele, dwa podziemne piętra, ukryte mieszkania. To urząd wojewódzki, czyli przedwojenny Gmach Sejmu Śląskiego w Katowicach. Mamy dla Was zdjęcia podziemi, skarbca i tuneli.

Nie każdy może tu wejść, choc nie można powiedzieć, że to niemożliwe. Zazwyczaj dwa razy w roku urząd wojewódzki udostępniał nieznane miejsca gmachu zwiedzającym. Ale to było przed pandemią. Wówczas przewodnik pokazywał m.in. podziemne tunele i skarbiec. Czteroskrzydłowy budynek między ulicami Ligonia i Jagiellońską w Katowicach z początku XX wieku ma aż 600 pomieszczeń i dwie podziemne kondygnacje. Szczególnie nocne zwiedzanie podziemi robiło na gościach wrażenie. To właśnie do tych podziemi dziś Was zapraszamy.

Są tu schron, skarbiec i tunele. W skarbcu, rzecz jasna, przechowywano złoto. Prawdziwe sztaby złota. To były rezerwy finansowe Województwa Śląskiego. Dlatego ściany tu zbudowano bardzo grube - mają aż 1,5 metra, podobnie stropy. Wejścia do skarbca strzegły - i strzegą - pancerne drzwi o grubości 40 cm, zaopatrzone w solidne sztaby, wpuszczane we framugi. W latach międzywojennych (budynek powstał w latach 20 XX wieku), skarbiec napełniał się złotymi sztabami. Podobno przed wybuchem wojny w podziemiach urzędu wojewódzkiego znajdować się miało 900 kilogramów złota w sztabach. Parytet złota wyznaczał bowiem możliwość uczestniczenia w operacjach bankowych i określał możliwości inwestycyjne Śląska.

Szwajcarscy architekci, którzy prawdopodobnie uczestniczyli w konstrukcji skarbca wiedzieli, że musi on przetrwać najgorsze, wliczając w to bombardowanie, pożar lub inne kataklizmy. Zabezpieczeniem skarbca i złota był też basen wypełniony wodą - znajduje się nad tym pomieszczeniem. Otwarcie drzwi do skarbca przez osoby do tego nieupoważnione miało powodować zatopienie skarbu (i intruza) wodą z basenu. Prawdopodobnie jednak nigdy nie wykorzystano mechanizmu zabezpieczającego śląskie złoto. Nikt nie zbadał jeszcze konstrukcji zaprojektowanej przez Szwajcarów. Nie wiadomo, jak dokładnie działała, jak można było ją zatrzymać.

Podziemia można było opuścić niepostrzeżenie tunelami ewakuacyjnymi. Jeden wiedzie do wyjścia na powierzchnię posesji już po drugiej stronie ul. Ligonia - na podwórko żłobka miejskiego. Ale wiadomo, że tajemnych dróg ucieczki było więcej. Wiadomo na pewno o trzech. Jeden tunel przechodzi właśnie pod ulicą Ligonia i prowadzi do ogrodu żłobka. Drugi odkryto podczas posadawiania pomnika Wojciecha Korfantego, a trzeci, niedrożny, prowadzi w stronę Górnośląskiego Centrum Kultury. Tunel, który odkryto podczas stawiania pomnika, miał ponoć prowadzić aż do placu Miarki i być połączony z tamtejszym systemem podziemnych przejść.

Z kolei w schronie według niektórych przekazów Niemcy więzili polskich patriotów.

Podziemia były ważne, tak jak i bezpieczeństwo ludzi, którzy w gmachu pracowali i mieszkali. W zamyśle twórców miały w nim bowiem mieszkać najważniejsze osoby w województwie. Dlatego też na piętrach przygotowano mieszkanie dla wojewody i marszałka Sejmu. Dziś w tych pomieszczeniach urzędują wicewojewodowie. Wojewoda i marszałek przed wojną mieli do swej dyspozycji przestronne apartamenty. Ale jedynym wojewodą zamieszkującym te pomieszczenia był Michał Grażyński. Dlatego tę część budynku zwie się do dziś „mieszkaniem Grażyńskiego”. Wtedy były tu pokoje gościnne, sypialnia, ubieralnia oraz trzy pokoje sypialne przeznaczone dla rodziny wojewody. Na końcu mieszkania znajdowała się służbówka, tuż obok spiżarnia i dwie kuchnie.

Gmach Sejmu Śląskiego. Historia

Budowa gmachu Śląskiego Urzędu Wojewódzkiego była konieczna po utworzeniu w 1922 roku Województwa Śląskiego – na odzyskanej przez Polskę części Górnego Śląska. Województwo mało wówczas szeroką autonomię, odrębny Sejm oraz Skarb Śląski. To wszystko wymagało odpowiedniego gmachu. W 1923 roku rozpisano konkurs na projekt, a w 1929 r. był gotowy.

Budynek składa się z czterech skrzydeł. Sercem gmachu jest sala sejmowa, którego kubatura wynosi 161 tys. m sześc. Jest tu ponad 600 pomieszczeń i 1300 okien. Wybudowano 4 wysokie piętra i niski parter, dwa piętra usytuowane są pod ziemią. Łączna długość korytarzy wynosi ponad 6 km. Sala Sejmu Śląskiego dysponuje miejscami siedzącymi dla 140 osób: pierwotnie 80 z nich było przeznaczonych dla posłów i prezydium Sejmu, 30 dla przedstawicieli Urzędu Wojewódzkiego, a kolejne 30 dla dziennikarzy.
Ogromna inwestycja została w całości sfinansowana ze środków Województwa Śląskiego, a jej pełny koszt (wraz z wyposażeniem gmachu) oblicza się na 12,5 mln ówczesnych złotych polskich.

Kredyt hipoteczny, to coraz większe ryzyko. UOKiK ostrzega.

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie