Dwa nowe lokale na Mariackiej: w bistro zamówimy tanią wódkę, w klubie... taniec erotyczny

Justyna Przybytek
Mariacka Katowice
Mariacka Katowice
Dwa nowe lokale na Mariackiej. Piąte bistro otwarto na zaledwie 300-metrowej ulicy, to Kajzer. Kilka metrów dalej powstał natomiast lokal o charakterze, delikatnie rzecz ujmując, odmiennym, którego na deptaku jeszcze nie było - klub nocny, a dokładniej klub go-go.

We wszystkich bistrach na Mariackiej w Katowicach zasady są podobne. Łączy je wódka za 4 zł, klimat PRL-u i ujmująco proste menu, w którym niepodzielnie królują galareta, biała kiełbasa i śledź głównie w oleju, ale też na słodko, na ostro, z rodzynkami lub curry. Kajzer ma dla odmiany pierogi. Bistro powstało na parterze kamienicy przy ulicy Mariackiej 1.

Znacznie wcześniej otwarto na deptaku Klubową, wcześniej była Ambasada Śledzia, Ministerstwo Śledzia i Wódki, a epokę tego typu lokali na Mariackiej zapoczątkowała Lorneta z Meduzą.

- Zima pokaże, czy to za dużo jak na jedną ulicę. Dopóki są ogródki letnie, klientów nie brakuje i wszędzie jest pełno. Zimą bistra przegrywają z normalnymi knajpami, przez brak miejsca. Muszą mieć więc pomysł na siebie i czymś skusić, a nie kopiować wzory z innych miast - oceniał na łamach Dziennika Zachodniego Krzysztof Krot, szef Lornety.

Dwa nowe lokale na Mariackiej: w bistro zamówimy tanią wódkę, w klubie... taniec erotyczny

Kopiowanie na razie się jednak sprawdza. Bistra to na Śląsku to wciąż spora nowość. Kuszą ceny i godziny otwarcia. Wszystkie alkohole kosztują w nich zazwyczaj 4 zł, przekąski - 8 zł. To żelazna zasada w całej Polsce. Tak samo jak godziny otwarcia - czynne są przez całą dobę siedem dni w tygodniu. Choć są odstępstwa, bo Kajzer zamknięty jest w niedzielę, a w piątki i soboty czynny jest raczej do ostatniego klienta niż non stop. Wszędzie też klimat lokali nawiązuje do tradycji PRL, utrzymane są w estetyce pijalni wódki. Miejsc siedzących zazwyczaj jest niewiele, bo do baru zachodzi się na 50-tkę przed imprezą i kolejną po niej, teoretycznie.

Inny charakter ma lokal, który powstał na Mielęckiego. To "go-go club Cocomo", taka nazwa figuruje na bilecie. Do lokalu wstęp mają tylko panowie. Wejściówka kosztuje 20 zł. Na barze też tanio nie jest, bo ceny alkoholi zaczynają się od 10 zł, za to w menu są pokazy... tańca erotycznego, a gości towarzystwem i rozmową zabawiają dziewczęta w bieliźnie.

Co ciekawe klub z bistrami ma też coś wspólnego. Jedno i drugie to sieciówki. Co prawda "Lorneta..." jest tylko katowicka, ale już Ambasada Śledzia działa także w Krakowie, zaś "Ministerstwo..." działa także w Gliwicach, Krakowie i Olsztynie. Zaś Cocomo ma swoje filie w Łodzi oraz Toruniu.

Nowe lokale na Mariackiej: jakich miejsc brakuje jeszcze na deptaku? Piszcie w komentarzach

Polacy smakoszami czekolady

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie