Złodzieje napadają na małe sklepy w regionie. Czy to szajka? (FILM)

Aldona Minorczyk-CichyZaktualizowano 
Kamery w zabrzańskim sklepie utrwaliły przebieg napadu
Kamery w zabrzańskim sklepie utrwaliły przebieg napadu Fot. materiały operacyjne Policji
Najczęściej jest ich trzech, mają kominiarki i broń. Atakują wieczorami, na krótko przed zamknięciem sklepu. Na Śląsku grasuje szajka złodziei, którzy napadają na małe sklepy.

Magdalena Chojecka i Bogusław Znyk z Zabrza wyznaczyli nagrodę za złapanie bandytów. Na ich sklep przy ul. Franciszkańskiej napadli kilka dni temu. Sterroryzowali i pobili ekspedientkę, ukradli pieniądze. Trzy miesiące wcześniej w niemal identyczny sposób obrabowany został sklep w sąsiedniej dzielnicy Mikulczyce.

- To ta sama grupa. Nie możemy żyć w strachu. Trzeba z nimi zrobić porządek - mówi Znyk, który wyznaczył nagrodę za złapanie bandytów. Ile? Nie chce zdradzić.

Do podobnych przypadków w województwie dochodzi niemal każdego dnia. 16 lipca zamaskowany bandyta próbował obrabować kiosk przy ul. Roździeńskiego w Katowicach. 3 lipca nożownik napadł na sklep w Dąbrowie Górniczej, a cztery dni wcześniej inny obrabował w Czechowicach-Dziedzicach listonoszkę. Policja nie wyklucza, że za tymi napadami stoi ta sama grupa. Jak pokazują policyjne statystyki - takich grup w regionie w ostatnim czasie działało więcej. Pod koniec czerwca policja rozbiła szajkę, która napadała na banki m.in. w Cieszynie, Rybniku, Tychach i Bielsku-Białej, gdzie 14 kwietnia napadli na punkt kasowy przy ul. Dolina Miętusia, a kilkanaście dni wcześniej także na placówkę przy ul. Piastowskiej.

Liczba przestępstw kryminalnych w regionie rośnie. Jeśli chodzi o te najbardziej dotkliwe (m.in. uszkodzenie ciała, rozbój, kradzież, włamanie) - do końca czerwca było ich ponad 38 tysięcy, to jest o 3 tys. więcej niż w tym samym czasie rok wcześniej.

Dlaczego tak drastycznie wzrosła liczba napadów? - Bo to łatwe i niewiele się ryzykuje. Wystarczy przedmiot przypominający broń oraz kominiarka - mówi Wojciech Stawski z Instytutu Bezpieczeństwa Gospodarczego.

Powód drugi to coraz mniej pieniędzy w policji. - To musiało się skończyć wzrostem przestępczości - mówią policyjni związkowcy.

Liczba napadów na banki i sklepy rośnie w błyskawicznym tempie

Policja szuka trzech sprawców napadu na sklep w Zabrzu. Właściciele obiecują nagrodę za wskazanie bandytów. Mimo to przestępcy czują się bezkarni i są coraz bardziej zuchwali.

Według Wojciecha Stawskiego, autora raportu Instytutu Bezpieczeństwa Gospodarczego, tylko na banki napadano rok temu 121 razy - więcej niż w latach 2007 i 2008 łącznie. W województwie mazowieckim 26 razy, małopolskim 20, śląskim 18, dolnośląskim 16.

- W tym roku jest jeszcze gorzej. Mamy początek sierpnia, a takich napadów było już 120 - informuje Stawski.

Większość ma miejsce w czynnych do późna sklepach i w małych filiach bankowych. Napastnicy zabierają od kilkuset do kilku tysięcy złotych. Są coraz bardziej zuchwali. Pod koniec czerwca policjanci rozbili grupę, która napadała na małe banki i punkty kasowe w całym regionie. M.in. w Cieszynie, Rybniku, Tychach i dwukrotnie w Bielsku-Białej. Śledczy ustalili, że bandyci działali w czwórkę. Czekali, aż w banku nie będzie klientów. Wchodzili do środka i terroryzowali personel bronią. Zabierali gotówkę i uciekali.

Bandyckich ataków jest coraz więcej. Według statystyk KWP w Katowicach, tych najbardziej dotkliwych (m.in. uszkodzenie ciała, rozbój, kradzież, włamanie, uszkodzenie mienia) do końca czerwca było ponad 38 tysięcy - o 3 tys. więcej niż w tym samym czasie roku ubiegłego. Roman Wierzbicki ze śląskiego Związku Zawodowego Policjantów spodziewał się wzrostu przestępstw kryminalnych, takich jak napady, włamania, kradzieże. - To się zaczęło od cięcia przez resort spraw wewnętrznych naszego budżetu. Teraz mówi się o zamrożeniu płac w budżetówce, czyli także u nas. To się musi źle skończyć - twierdzi Wierzbicki.

Wielu właścicieli napadanych sklepów broni się samych. W Lublinie jubiler przegonił złodzieja waląc go w głowę laptopem, a we Wrocławiu bandytę pogoniono miotłą. Policja jednak ostrzega: - Co prawda pokazujemy przykłady, gdy ofiara dała odpór bandycie, ale nie warto ryzykować życia dla pieniędzy - mówi Adam Jachimczak z KWP w Katowicach.

Nie udawaj bohatera

Opór wobec bandyty może tylko zwiększyć jego desperację,

Nie wiadomo, czy broń jaką posługuje się przestępca, naprawdę nie wystrzeli,

Nawet jeśli przestępca wchodzi do sklepu sam, na zewnątrz może czekać wsparcie,

Staraj się zapamiętać jak najwięcej szczegółów dotyczących wyglądu i zachowania przestępcy,

Po wyjściu bandyty natychmiast wezwij policję (nr 997 lub 112).

Wideo

Materiał oryginalny: Złodzieje napadają na małe sklepy w regionie. Czy to szajka? (FILM) - Katowice Nasze Miasto

Komentarze

Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA i obowiązują na niej polityka prywatności oraz warunki korzystania z usługi firmy Google. Dodając komentarz, akceptujesz regulamin oraz Politykę Prywatności.
Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie

Wykryliśmy, że nadal blokujesz reklamy...

To dzięki reklamom możemy dostarczyć dla Ciebie wartościowe informacje. Jeśli cenisz naszą pracę, prosimy, odblokuj reklamy na naszej stronie.

Dziękujemy za Twoje wsparcie!

Jasne, chcę odblokować
Przycisk nie działa ?
1.
W prawym górnym rogu przegladarki znajdź i kliknij ikonkę AdBlock. Z otwartego menu wybierz opcję "Wstrzymaj blokowanie na stronach w tej domenie".
krok 1
2.
Pojawi się okienko AdBlock. Przesuń suwak maksymalnie w prawą stronę, a nastepnie kliknij "Wyklucz".
krok 2
3.
Gotowe! Zielona ikonka informuje, że reklamy na stronie zostały odblokowane.
krok 3