Podwyżka VAT za brak reform

Karolina Kowalska, Joanna MiziołekZaktualizowano 
Donald Tusk i minister Jacek Rostowski przekonują, że podwyżka VAT jest tymczasowa
Donald Tusk i minister Jacek Rostowski przekonują, że podwyżka VAT jest tymczasowa fot. WOJCIECH BARCZYŃSKI
Stopniowe obniżanie podatków i danin publicznych, obniżenie bezrobocia do średniej europejskiej, prywatyzacja dla zapewnienia wzrostu gospodarczego i wprowadzenie emerytur pomostowych. To niektóre z 73 obietnic, jakie podczas swojego expos w 2007 r. ogłosił Donald Tusk .

Z tych wszystkich zaplanowanych reform Platformie Obywatelskiej udało się właściwie zrealizować tylko wprowadzenie emerytur pomostowych. Wśród zapomnianych przez PO obietnic wciąż leży odłogiem wprowadzenie podatku liniowego, radykalne uproszczenie prawa gospodarczego, sposobu pobierania składek przez ZUS, ułatwienia dla przedsiębiorców oraz ograniczenie deficytu finansów publicznych. A także reforma emerytur mundurowych i - mało prawdopodobna ze względu na koalicję z PSL - reforma (a właściwie likwidacja) Kasy Rolniczego Ubezpieczenia Społecznego (KRUS).

Co mamy w zamian? Kompletnie sprzeczną z postulatami PO podwyżkę VAT i strach przed jakąkolwiek decyzją, która nie spodobałaby się PSL.

- Ekipa Tuska wprowadziła dwie bardzo pozytywne reformy. Pierwsza, która przyniosła miliony złotych, to zmniejszenie emerytur dla funkcjonariuszy służb bezpieczeństwa, a druga, liczona w miliardach złotych, to likwidacja emerytur pomostowych - chwali rząd Andrzej Szałamacha, prezes Instytutu Sobieskiego. - Ale oprócz tego unika innych działań, które niosłyby jakiekolwiek ryzyko finansowe dla koalicji rządzącej - podkreśla.

Tymczasem, zgodnie z wyliczeniami prof. Dariusza Rosatiego, tylko głęboka reforma KRUS pomogłaby zaoszczędzić w budżecie 5 mld zł rocznie, likwidacja przywilejów emerytalnych dla mundurowych nawet do 3 mld, a wydłużenie wieku emerytalnego - 3,5 mld. Razem 11,5 mld, czyli ponad dwa razy więcej niż 5 mld, jakie ma przynieść zapowiedziana przez rząd podwyżka podatku VAT o jeden punkt procentowy.

- Przy spełnieniu tych postulatów wyborczych można by dziś nie podnosić VAT-u - mówi Paweł Majtkowski, analityk Expandera. A Robert Gwiazdowski, specjalista w dziedzinie podatków Centrum im. Adama Smitha, dodaje, że spore oszczędności przyniosłoby również ograniczenie etatów urzędniczych, których za PO jest 550 tys., trzy razy więcej niż za czasów generała Jaruzelskiego.

Platforma przed zarzutami jednak umiejętnie się broni. Paweł Graś, rzecznik rządu mówi, że premier nie spodziewał się tak trudnej sytuacji gospodarczej i stąd niedotrzymane obietnice wyborcze.

- Kiedy przejmowaliśmy władzę było 7 procent wzrostu gospodarczego. Nikt nie przewidział kryzysu. Musieliśmy ratować kraj, kosztem założeń programowych. Bo jesteśmy partią, która nie boi się sprostać trudnym zdaniom. W końcu PO znaczy pełna odpowiedzialność - mówi Graś. I dodaje, że część z założeń została zrealizowana.

Zamiast zapowiadanych w swoim programie reform Platforma Obywatelska szykuje nowy plan finansowy. Jak udało się nam ustalić, oprócz zwiększonego o 1 procent podatku VAT ma się w nim znaleźć między innymi zamrożenie progu podatkowego i projekty zmian sposobu naliczania rent. Mają być uzależnione od zgromadzonego kapitału.

Od stycznia ZUS wyliczy je na podstawie kwoty, którą zgromadziliśmy na koncie emerytalnym i podzieli je przez statystyczną długość życia 60-latka. Następnie doliczy do naszego kapitału to, co wpłacilibyśmy pracując jeszcze 30 lat, chyba że wcześniej ukończyliśmy 60 lat. Ale to nie wszystko. Każdy rencista będzie mógł swobodnie dorabiać, bez groźby zmniejszenia świadczeń przez ZUS. Te zmiany są konsekwencją zmian w systemie emerytalnym wprowadzonym jeszcze w tamtym wieku. Groziły one, że po 2020 r. bardziej by się opłacało przechodzić na rentę niż na emeryturę - dla systemu emerytalnego byłoby to bardzo niebezpieczne.

Ekonomiści zdają się być zgodni, że szukanie oszczędności przez rząd uderzy po kieszeniach najbiedniejszych.

Rząd najbardziej boi się cięć
Z Pawłem Szałamachą, prezesem Instytutu Sobieskiego, byłym wiceministrem Skarbu Państwa, rozmawia Agaton Koziński

Czy rząd musi podnosić podatek VAT?

Nie. Rząd miał też inne rozwiązania, które pozwoliłyby mu znaleźć dodatkowe fundusze. Przede wszystkim powinien spróbować wcielić w życie reformy, które nie wymagają zmian ustawowych, a które też pozwalają zwiększyć wpływy do budżetu.

O jakich reformach pan myśli?

Można zinformatyzować służby skarbowe. Jak pokazują doświadczenia innych krajów, mogłoby to zwiększyć dochody budżetu o 1-2 proc.

W jaki sposób?

Ujmując rzecz najkrócej: informatyzacja, a konkretnie połączenie wszystkich urzędów skarbowych w jedną sieć komputerową, pozwoliłoby uszczelnić system podatkowy - i właśnie to uszczelnienie przyniosłoby tak duże oszczędności. Bo teraz, owszem, w skarbówce używa się komputerów, ale każdy urząd stanowi odrębną całość. Nie ma między nimi transferu danych, nie korzystają one z narzędzi, które pozwalają wychwytywać osoby unikające płacenia podatków. Takie działanie byłoby uczciwsze dla Polaków niż podnoszenie VAT-u.

Czym zastąpić tę podwyżkę?

Doświadczenia innych krajów pokazują, że należy szukać sposobów na zwiększenie wpływów do budżetu. Ale należy je powiązać z obniżaniem wydatków. W naszym przypadku o tym nie słychać.

Rząd twierdzi, że nie za bardzo jest już co ciąć.

Nie spodziewałbym się za dużych cięć jeszcze przez przynajmniej rok czy półtora roku. Przede wszystkim dlatego, że rząd nie chce wzbudzić kolejnej fali niezadowolenia grup, które w wyniku takich cięć ucierpią. Tymczasem zahamowanie wzrostu długu publicznego, który obecnie szacuje się na 704-705 mld zł, można by uzyskać, wprowadzając pakiet oszczędnościowo-dochodowy o wartości 15 mld zł. Mniejsze sumy niewiele pomogą. Na to się nie zanosi.

Według wyliczeń podwyżka VAT przyniesie około 5 mld zł rocznie.

Żeby zatrzymać wzrost długu publicznego przy obecnym poziomie wydatków, polska gospodarka musiałaby się rozwijać co najmniej w tempie 7 proc. rocznie. Wówczas dochody z podatków są na tyle wysokie, że dług przestaje narastać. Nie widać jednak szans na taki wzrost gospodarczy w najbliższych latach.

Wideo

polecane: Flesz: Czy grozi nam katastrofa klimatyczna?

Komentarze

Liczba znaków do wpisania:  4000/4000

Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA i obowiązują na niej polityka prywatności oraz warunki korzystania z usługi firmy Google. Dodając komentarz, akceptujesz regulamin oraz Politykę Prywatności.

Jeśli uważasz, że któryś z komentarzy łamie regulamin, to wyślij nam link do tego artykułu na pomoc@naszemiasto.pl

Wybrane dla Ciebie

Powiązane

Dodaj ogłoszenie

Wykryliśmy, że nadal blokujesz reklamy...

To dzięki reklamom możemy dostarczyć dla Ciebie wartościowe informacje. Jeśli cenisz naszą pracę, prosimy, odblokuj reklamy na naszej stronie.

Dziękujemy za Twoje wsparcie!

Jasne, chcę odblokować
Przycisk nie działa ?
1.
W prawym górnym rogu przegladarki znajdź i kliknij ikonkę AdBlock. Z otwartego menu wybierz opcję "Wstrzymaj blokowanie na stronach w tej domenie".
krok 1
2.
Pojawi się okienko AdBlock. Przesuń suwak maksymalnie w prawą stronę, a nastepnie kliknij "Wyklucz".
krok 2
3.
Gotowe! Zielona ikonka informuje, że reklamy na stronie zostały odblokowane.
krok 3