Katowice - Magdalena Kulus w Bilbliotece Śląskiej opowiadała o swojej książce Blondyn i Blondyna

Jestem szczera w swojej książce. Nie poświęciłam zbyt wiele uwagi chorobie, wolałam opowiedzieć o rodzinie, Igorze, moim dniu. Choroba jest widoczna, nie ma tutaj co pisać – tak pani Magdalena Kulus zaczęła swój wieczorek autorski.

W poniedziałek, o godzinie 17.00 w Sali Benedyktynka w Bibliotece Śląskiej, odbyło się spotkanie z Magdaleną Kulus, autorką książki „Blondyn i Blondyna”. Nie zabrakło tytułowego blondyna, czyli golden retrievera, Igora, który jest najbliższym przyjacielem pani Magdy, jak sama o nim mówi.

Magdalena Kulus jest doktorantką na Uniwersytecie Śląskim, choruje na rdzeniowy zanik mięsni, przez co porusza się na elektronicznym wózku inwalidzkim. Nie przeszkodziło jej to w prowadzeniu pracy naukowej, ciągłemu kształceniu i podjęciu pracy. W 2007 roku założyła bloga, który w krótkim czasie stał się miejscem komunikacji ludzi o podobnych problemach. Lekkość pióra i podejście z dystansem do niepełnosprawności, pomogły autorce w przystępnym stylu dzielić się swoimi przemyśleniami, problemami dnia codziennego oraz anegdotkami z tysiącami.

Spotkanie podzielono na dwie części. Do dyskusji wprowadziła obecnych pani prof. Krystyna Heska-Kwaśniewicz, . W trakcie pierwszej red. Łukasz Tura, prowadzący konferencję, przepytywał panią Magdę, ze wszystkiego – zaczynając od pomysłu na książkę, poprzez cytaty i ich interpretację, na stosunkach z rodziną kończąc. Nie obyło się bez anegdot z życia pisarki.

- Paręnaście lat temu bardzo chciałam mieć wrotki, mimo, że nie mogłam na nich jeździć z oczywistych przyczyn. Rodzice spełnili moją zachciankę i owszem, kupili mi wrotki. Założyli na nogi, i siedząc na ruchomym fotelu trochę na nich pojeździłam po mieszkaniu. Było tak dwa razy, potem wrotki trafiły gdzieś do szafy. – z uśmiechem na ustach opowiadała pani Magdalena.

Wesoła historia, jaką podzieliła się z obecnymi autorka, związana była z prof. Krystyna Heska-Kwaśniewicz, która jest opiekunką jej pracy doktorskiej i … blondynem, czy Igorem.

- Igor bardzo zaprzyjaźnił się z panią profesor, wprost szaleje za nią. Stąd czasem zdarza mu się zrobić coś nieodpowiedniego. Raz w trakcie wykładu, po prostu, bez krępacji wszedł na katedrę i prosił się o chwilę pieszczot i czułości. Po utuleniu przez panią profesor, spokojnym krokiem wrócił do mnie.

Wieczorek był też okazją do zadawania pytań doktorantce, na co przyszedł czas w trakcie drugiej części. Goście jednak woleli komplementować pisarkę. Co chwila kierowano w stronę Pani Magdy pochwały oraz słowa podziwu wobec jej dokonań.

- Jest pani osobą o wyjątkowej energii, ale nigdy nie będzie pani zmęczona. Jak mawiał Konfucjusz: Wybierz sobie zawód, który lubisz, a nigdy nie będziesz zmęczony. – pochwalił autorkę socjolog, prof. dr hab. Marek Szczepański.

- Uczyłam Magdę w liceum języka polskiego. Teraz zamieniłyśmy się rolami, to ona swoją książką uczy mnie i wielu innych. – powiedziała była nauczycielka Magdy, mgr Urszula Mandera z I Liceum Ogólnokształcące w Tychach . Po spotkaniu dodała – Magda jest osobą niezwykłą i silną, dlatego, że pomimo poruszania się na wózku, osiąga postawione sobie cele i dalej się rozwija.

Po wszystkim każdy mógł otrzymać autograf i dedykację w swoim egzemplarzu „Blondyna i blondyny”, który można bło zakupić na miejscu.

Więcej na temat:

Komentarze

Liczba znaków do wpisania:  4000/4000

Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum oraz Politykę Prywatności.

Jeśli uważasz, że któryś z komentarzy łamie regulamin, to wyślij nam link do tego artykułu na pomoc@naszemiasto.pl

Wybrane dla Ciebie

Powiązane

Więcej na temat:

Wykryliśmy, że nadal blokujesz reklamy...

To dzięki reklamom możemy dostarczyć dla Ciebie wartościowe informacje. Jeśli cenisz naszą pracę, prosimy, wyłącz Adblock na naszej stronie.

Dziękujemy za Twoje wsparcie!

Jasne, chcę odblokować Nie działa? Spróbuj wyłączyć Adblock samodzielnie w ustawieniach.