Historia gminy, która zniknęła z mapy Śląska. Nieistniejąca gmina Janów na wystawie w starym maglu

Od wsi dla kilku rodzin, po 20 tys. miejscowość. Dzieje gminy Janów, którą tworzyły trzy katowickiej dzielnice - Nikiszowiec, Giszowieci i Janów - a której na mapie Śląska już nie ma możecie poznać na wystawie w starym maglu w Nikiszu.

1/15
MHK/ reprodukcje A. Gola

Wystawa w starym maglu w Nikiszu

Tę wystawę oglądać będzie można, jak na czasową, wyjątkowo długo. W starym maglu w Nikiszu przemienionym w filię Muzeum Historii Katowic do ostatnich dni września zobaczycie i poznacie historię nieistniejącej gminy Janów, na którą składały się trzy katowickie dzielnice - Janów, Nikiszowiec i Giszowiec. Do Katowic gmina została włączona w 1960 roku, wcześniej w 1951 r. do Szopienic. Ale przez ok. 100 lat rozwijała się jako samodzielna miejscowość.

- Pierwsza wzmianka o Janowie pochodzi już z około 1732 roku. Wówczas był to niewielki folwark, zamieszkiwany przez kilka rodzin - mówi Joanna Teofilska, kuratorka wystawy. W 1818 r. rozrastająca się wieś stała się częścią nowej gminy, w której skład oprócz Janowa wchodził także teren nazywany Mysłowice-Zamek. Od 1874 r., gdy miejscowości te rozdzielono, oficjalnie funkcjonowała już samodzielna gmina Janów. W 1924 roku do gminy włączono wzorcowe osiedla robotnicze Giszowiec i Nikiszowiec.

- To było apogeum rozwoju gminy. Janów liczył wówczas ok. 5000 mieszkańców, tyle samo Giszowice, a 7000 Nikiszowiec. Z tego okresu mamy najwięcej eksponatów - dodaje kuratorka. Eksponatów różnych. Osiedla bowiem różniły się od siebie między innymi architekturą, miały osobne szkoły i własne budynki administracji publicznej, czy użyteczności publicznej. Scalała je jednak kopalnia "Giesche" i wspólna komunikacja kolejka Balkan.

- W 1937 r. naczelnik gminy, Józef Szeja, pisał: "Mieszkańcy gminy Janów utrzymują się, można powiedzieć, wyłącznie z pracy w kopalni węgla Giesche" i miał wiele racji, skoro pod koniec 1936 r.
∨ Czytaj dalej

2437 zatrudnionych w niej osób mieszkało na terenie Janowa, Giszowca oraz Nikiszowca - opowiada Teofilska. Spółka Giesche nie tylko dawała pracę, ale była właścicielką 95 proc. gruntów na terenie gminy. Większość eksponatów składających się na wystawę, to zdjęcia, ale nie tylko. Są także sztandary, część wypożyczona z Chorzowa.

- Nie spodziewałam się ich znaleźć w chorzowskim muzeum, ale podobno w PRL był taki trend, że placówki się specjalizowały, a gdy w Katowicach nie było muzeum, sztandary zbierało te z Chorzowa - opowiada kuratorka.
W dużej mierze pamiątki pochodzą od mieszkańców, a spora ich część to pozostałości po izbie tradycji kopalni Wieczorek i społecznym muzeum istniejącym w dawnym budynku magla, zanim ten przeszedł modernizację. - Przed remontem przejęliśmy budynek i również te eksponaty. Od jakiegoś czasu pojawiały się pytania mieszkańców, co się z nimi stało. Część jest na wystawie "U nos w doma na Nikiszu". Reszta też nie przepadła i postanowiliśmy ją teraz pokazać - tłumaczy Teofilska.

Na wystawie znajdziemy między innymi laskę sołtysa z XIX wieku. Jest też mapa przedstawiająca księstwo raciborskie z 1736 roku, na której po raz pierwszy zaznaczona została miejscowość Janów.
Justyna Przybytek Justyna Przybytek

Komentarze (0)

avatar

Brak komentarzy. Możesz być pierwszy!

Wybierz kategorię