Prokuratura wszczęła śledztwo ws. śmierci 34-letniej Anny, która zmarła po zabiegu odsysania tłuszczu. - Ze wstępnych ustaleń wynika, że 6 marca kobieta przeszła zabieg chirurgii plastycznej w jednej z prywatnych placówek medycznych w Częstochowie. Następnego dnia, po południu, kiedy kobieta nadal przebywała w tej prywatnej placówce, stan jej zdrowia znacznie się pogorszył. Nastąpiła utrata przytomności, a także trudności w oddychaniu - poinformował Tomasz Ozimek, rzecznik prasowy częstochowskiej prokuratury.

Pacjentka trafiła na oddział intensywnej terapii szpitala miejskiego. Jednak leczenie nie powiodło się i następnego dnia w godzinach rannych kobieta zmarła. - Od początku do końca była nieprzytomna, podłączona do respiratora - powiedział Dariusz Kopczyński, zastępca dyrektora z Miejskiego Szpitala Zespolonego w Częstochowie.
34-latka w maju miała wziąć ślub, dlatego zdecydowała się na zabieg. Chciała pięknie wyglądać podczas uroczystości. Wraz z narzeczonym konsultowali zabieg z lekarzem w Warszawie, jednak zdecydowali się na placówkę w Częstochowie. Lekarz zlecił badania, ale ich wyników nie zabrali ze sobą w dniu operacji.
Śledczy zabezpieczyli dokumentację medyczną. Teraz będą ją analizować biegli.
W poniedziałek (13.03) odbył się pogrzeb niedoszłej panny młodej.

Prokuratura Rejonowa Częstochowa-Północ prowadzi śledztwo w sprawie nieumyślnego spowodowania śmierci 34-letniej kobiety, która 8 marca 2017 roku zmarła w Miejskim Szpitalu Zespolonym w Częstochowie.



Chciała pięknie wyglądać na ślubie. Zmarła po zabiegu odsysania tłuszczu

W dniu 9 marca 2017 roku Prokuratura Rejonowa Częstochowa-Północ wszczęła śledztwo w sprawie nieumyślnego spowodowania śmierci 34-letniej kobiety. Postępowanie to zostało wszczęte na skutek zawiadomienia o przestępstwie, które złożył partner zmarłej.

Z wstępnych ustaleń śledztwa wynika, że 6 marca 2017r. 34-letnia kobieta przeszła zabieg chirurgii plastycznej, w jednej z prywatnych placówek medycznych w Częstochowie. W dniu 7 marca 2017 roku w godzinach popołudniowych stan zdrowia pacjentki, która nadal przebywała w prywatnej placówce, znacznie się pogorszył. W związku z tym podjęto decyzję o przewiezieniu kobiety karetką do Miejskiego Szpitala Zespolonego w Częstochowie. Tam następnego dnia w godzinach rannych kobieta zmarła na Oddziale Intensywnej Terapii Medycznej.

Czytaj także

    Komentarze (3)

    Podane dane osobowe będą przetwarzane przez Polska Press Sp. z o.o. z siedzibą w Warszawie. Podanie danych jest dobrowolne. Pozostałe informacje na temat celu i zakresu przetwarzania danych osobowych oraz Twoich praw znajdziesz w regulaminie. Dodając komentarz akceptujesz regulamin.

    Zaloguj się / Zarejestruj się!

    Ania (gość) (Dexter)

    Mój syn był wielokrotnie usypiany i operowany. Za każdym razem anestezjolog MUSIAŁ mieć aktualne wyniki badań bo powiedział, że nie uśpi jak nie będzie wiedział, że organizm jest stabilny. Zastanawia mnie kto tu był prowodyrem tej operacji. Sama mam nadwagę, ale jak bym powiedziała, że chce zrobić coś takiego to mąż by mi szybko to wybił z głowy. Albo mąż albo mamusia (stawiam na mamusię która się za dużo telewizji naoglądała) chcieli mieć lalkę na ślub żeby się chwalić przed rodziną i znajomymi. Cała masa kobiet szaleje na punkcie wyglądu tylko z powodu żeby się komuś podobać a nie sobie samej. Wielka szkoda, na tych zdjęciach widać, że to piękna kobieta. I jeszcze jedno: żaden lekarz bez powodu nie pogoni pacjenta. Lekarze to są pijawki, które jak mogą to kroją. Więc skoro jeden lekarz odmówił mimo szansy na zarobek to coś musiało być na rzeczy.

    on (gość)

    Zabieg zabiegiem ok,ale co daje dziewczynom taki zabieg skoro brzuch będzie wyglądał ok a resztę ciała? nogi,ręce twarz przecież nie miała tylko brzucha dużego skoro kazali zrzucić jej 12 kg. A wystarczy trener i dietetyk w 3 miesiące jest się spokojnie w stanie pozbyć zbędnych kilogramów,tylko trzeba samozaparcia. Lekarze zawinili,bo nie powinni dopuścić do zabiegu bez wyników badań,ale narzeczony raz mówił,że miał je w aucie raz,że zostawił w domu...dziwne. Szkoda dziewczyny i tego się nie da ukryć,tylko też szkoda że ludzie nie chcą słuchać innych i jak już się uprą na coś to nie ma zmiłuj się.

    Dexter

    No i właśnie tak się kończy ludzka głupota. Zawsze przed planowaną operacją lekarze nieprzypadkowo wymagają, aby pacjent miał najświeższe wyniki laboratoryjne. Jeżeli zaś pacjent nie przynosi swoich wyników badań a mimo tego lekarz podejmuje się operacji, to jest działanie na ślepaka. Niestety, ale mogę tu mówić o głupocie każdego z nich. Po kolei pacjentka, że nie wzięła wyników, jej partnera, że nie przypomniał, skończywszy na lekarzu przyjmującym, oraz przygotowującym bezpośrednio do zabiegu. Żaden anestezjolog, jeśli poważnie traktuje swoją pracę, nie ma prawa podjąć się znieczulenia, jeśli pacjent lub inny lekarz w szpitalu, gdzie ma się odbyć zabieg, nie przedstawi anestezjologi aktualnych wyników badań. Jeśli tak zrobił, kieruje się emocjami i jest dla mnie pierdołą a nie lekarzem.