Wybierz region

Wybierz miasto

    W kolejce do fryzjera

    Autor: STANISŁAW BARTOSIK

    2001-03-02, Aktualizacja: 2009-08-21 13:24 źródło: Dziennik Zachodni

    Do pierwszego meczu półfinałowego ze swym imiennikiem z Tychów hokeiści i trenerzy katowickiego GKS-u przystąpili z zafarbowanymi na złoty kolor włosami.

    Do pierwszego meczu półfinałowego ze swym imiennikiem z Tychów hokeiści i trenerzy katowickiego GKS-u przystąpili z zafarbowanymi na złoty kolor włosami. - Chcieli w ten sposób podkreślić, że przyświeca im jeden cel: awans - tłumaczył ten gest prezes klubu Tadeusz Burzyński. - Zresztą i na mnie przyjdzie czas. Obiecałem bowiem, że również zmienię kolor włosów na jasny blond, gdy GKS Katowice zdobędzie mistrzowski tytuł.

    Na razie katowiczanie pokonując tyszan 3:1 zrobili pierwszy krok w kierunku finału. Zaczęło się od niewykorzystania przez gospodarzy 47-sekundowej podwójnej przewagi, jednak potem, w nieco trudniejszej sytuacji, gdy jeden z tyszan wrócił już na lód, pokonali Mariusza Kiecę po raz pierwszy. Juri Ciukh zagrał idealnie do nieobstawionego Wojciecha Tkacza, a ten strzałem z bliska dopełnił formalności. - Zaczęliśmy mecz ogromnie zmobilizowani wierząc, że jesteśmy lepsi. W lidze mieliśmy przecież nad Tychami kilkanaście punktów przewagi - mówił później Wojciech Tkacz.
    W kilka minut później, w najmniej spodziewanym momencie, katowiczanie trafili po raz drugi. Na ławce kar siedział bowiem Marek Trybuś, ale hokeiści Tychów tak nieporadnie atakowali, iż Marcin Słodczyk przerwał indywidualne popisy Igora Adamczika i po krótkim rajdzie w sytuacji sam na sam pokonał Kiecę. - To była ważna bramka, ale zwycięstwo przypieczętowała dopiero ta następna, zdobyta przez Marka Koszowskiego - stwierdził Marcin Słodczyk.
    - Oglądamy bardzo dobry mecz. Gdyby nie błędy tyszan, to byłoby jeszcze ciekawiej - podsumował pierwsze 20 minut gry prezes PZHL Zenon Hajduga.

    W drugiej odsłonie na początku zaatakowali goście, ale kolejno Jurij Karatajew, Robert Kwiatkowski i Igor Adamczik nie potrafili znaleźć sposobu na Marka Batkiewicza. - Tychy mają sporo szans, lecz grają bez szczęścia - zauważył dyrektor sportowy PZHl Leszek Lejczyk. W chwilę po tym stwierdzeniu, silny strzał na katowicką bramkę oddał Krzysztof Śmiełowski. Z jego uderzeniem Batkiewicz sobie jeszcze poradził, ale wobec dobitki Kwiatkowskiego był już bezradny.

    Stracony gol stał się sygnałem do ataku dla gospodarzy. Najpierw Piotr Sarnik strzelił wzdłuż bramki Kiecy, ale w chwilę później było 3:1. Idealnym zagraniem zza bramki popisał się Zbigniew Podlipni, a będący na pełnej szybkości Marek Koszowski mocno strzelił z bliska i nie dał szans tyskiemu golkiperowi.

    - Widać, czego ta drużyna chce. Takie zagrania w jej wykonaniu lubię oglądać najbardziej. Hokej to szybka gra i dwa, trzy podania wystarczają, by strzelać bramki - mówił zadowolony z wyniku i przebiegu gry Tadeusz Burzyński.

    W III tercji tyską drużynę wspomógł Wojciech Sosiński, który nie zdążył dojechać na czas do Katowic. - Miałem wypadek samochodowy pod Zgierzem. Jadąca przede mną kobieta za wolno... skręcała i najechałem na jej samochód. Przyjechałem taksówką, by pomóc kolegom, ale mimo pośpiechu nie zdążyłem - stwierdził Wojciech Sosiński.

    Mimo tego wzmocnienia goście nie byli już w stanie odwrócić losów meczu. Katowiczanie bowiem spokojnie się bronili, a gdy nawet dochodziło do spięć pod ich bramką, zaporą nie do przebycia był Batkiewicz.

    - Jak mówi nasz trener, wygraliśmy dopiero pierwszą tercję. Formę szykowaliśmy na play offy i wygląda, że trafiliśmy. Mecz nie należał do łatwych, ale udowodniliśmy swą wyższość i w Tychach powalczymy o powtórkę - podsumował przebieg pierwszego meczu półfinałowego Wojciech Tkacz.

    l GKS Katowice - GKS Tychy 3:1 (2:0, 1:1, 0:0). Bramki: dla Katowic - Tkacz (12), Słodczyk (17), Koszowski (38); dla Tychów - Kwiatkowski (35). Kary: Katowice - 6, Tychy - 8 minut. Widzów 1400. Stan rywalizacji play off 1:0 dla Katowic. Kolejny mecz w niedzielę w Tychach o godz. 17.00.

    GKS KATOWICE: Batkiewicz - Strzempek, Mareczek, Hajnos, Koszowski, Podlipni - Szymański, Niedźwiedź, Ciukh, Tkacz, Dołgow - Bułka, Korczak, Sarnik, Słodczyk, Furo - Jóźwik, Trybuś, Wołkowicz.
    GKS TYCHY: Kieca - Śmiełowski, Kuc, I. Adamczik, Copija, Pipa - Majkowski, Trzópek, D. Adamczik, Karatajew, Kwiatkowski - Sosiński, Wawrzonkowski, Kotoński, Tabaka.

    Przed meczem chwilą ciszy uczczono pamięć Andrzeja Kapołki, sędziego i działacza hokejowego, którego pogrzeb odbył się w piątek w Katowicach.

    Sonda

    Czy uważasz, że właściciele i administratorzy budynków, ktorzy nie odśnieżaja chodników wzdłuż swoich posesji powinni płacić wysokie kary?

    • Zdecydowanie tak (69%)
    • Nie, chodniki to nie ich problem (23%)
    • Nie mam na ten temat zdania (7%)