Prof. Józef Dzielicki zawieszony w obowiązkach

W Szpitalu Klinicznym nr 1 w Zabrzu wre - nowy dyrektor Andrzej Drybański odmówił prawa do biopsji kobiecie z podejrzeniem nowotworu, która czekała na operację. Lekarze - pomimo strajku - chcieli operować.

W Szpitalu Klinicznym nr 1 w Zabrzu wre - nowy dyrektor Andrzej Drybański odmówił prawa do biopsji kobiecie z podejrzeniem nowotworu, która czekała na operację. Lekarze - pomimo strajku - chcieli operować. Zawiesił w obowiązkach ordynatora prof. Józefa Dzielickiego, kierownika kliniki chirurgii dziecięcej oraz ośrodka chirurgii małoinwazyjnej dla dorosłych i dzieci. Powód? Utrudnia mu zarządzanie szpitalem. Nieoficjalnie - bo chce leczyć pacjentów wbrew zakazowi.

Wyrzucona przez Drybańskiego pacjentka, Anna Skopczyńska ma na wypisie ze szpitala informację, że na jej zabieg nie zgodził się dyrektor placówki.

- Pierwszy raz widzę takie uzasadnienie - mówi DZ rzeczniczka praw pacjenta przy Narodowym Funduszu Zdrowia w Katowicach, Maria Kukawska, która bada tę sprawę.
∨ Czytaj dalej

Zasadność decyzji Drybańskiego bada też Narodowy Fundusz Zdrowia. Sam Drybański nie ma sobie nic do zarzucenia: - Powód odmowy jest oczywisty, oddział jest zadłużony, przekroczył kontrakt przez niesubordynację prof. Dzielickiego.

Dzielicki twierdzi natomiast:

- Dyrektor Drybański jest ignorantem administracyjnym. Naraża opinię szpitala i sam szpital na straty finansowe. Proces może wytoczyć każdy pacjent, jak również NFZ! Jestem na urlopie, ale w każdej chwili przyjdę do szpitala, aby kobietę operować.

Senator Jadwiga Rudnicka zasiadająca w senackiej komisji zdrowia oburzenie zachowaniem dyrektora zabrzańskiego szpitala kwituje krótko: - Skandal!


Oszczędności i ratowanie zadłużonego szpitala, czy też personalne rozgrywki nowego dyrektora Andrzeja Drybańskiego? Po krótkim pobycie w zabrzańskim Szpitalu Klinicznym nr 1 Anna Konopka-Skopczyńska jest przekonana, że to drugie. Żyje z myślą, że ma nowotwór. O jej leczeniu miał rozstrzygnąć wynik skomplikowanej biopsji. Dyrektor placówki nie zgodził się jednak na zabieg, do którego miało dojść w piątek 25 maja, pomimo że zakwalifikował ją jeden najlepszych w kraju specjalistów, prof. Jerzy Dzielicki.

- Jestem kłębkiem nerwów, ale miałam nadzieję. Mój lekarz prowadzący w gliwickim Instytucie Onkologii nie miał wątpliwości, że muszę trafić do prof. Dzielickiego. Grozi mi operacja, gdyby okazało się, że to nowotwór. Aby oszczędzić mi otwierania brzucha dwa razy, miałam mieć biopsję wykonaną laparoskopowo. Nikt inny nie chce się tego podjąć, dowiedziałam się, że mogą to zrobić oprócz naszego profesora jeszcze trzy osoby w kraju. Inni chirurdzy zgadzają się pobrać wycinek - ale tradycyjnie - mówi Anna Konopka-Skopczyńska.

Wczoraj zdesperowana kobieta wystosowała pismo do ministra zdrowia, prof. Zbigniewa Religi.

Mąż pani Anny, Mariusz, który poszedł w sprawie żony do Drybańskiego, usłyszał: "Nie, bo nie. Ja tu rządzę". Zbulwersowana zajściem senator Jadwiga Rudnicka będzie dziś interweniować u rektor Śląskiej Akademii Medycznej, prof. Ewy Małeckiej- Tendery.

Sam dyrektor Drybański nie ma wątpliwości: postąpił słusznie, dla dobra szpitala i tak też argumentuje swoja odmowę zapytany przez rzecznika praw pacjenta przy NFZ.

- Objąłem szpital z 22 milionami długu wymagalnego, wszystkie oddziały mają straty, moja sytuacja jest tragiczna. Tymczasem to jest oddział, na którym priorytetem są dzieci, i ma przekroczony kontrakt. Postanowiłem wstrzymać przyjęcia dorosłych, żeby "nadgonić" kolejkę dzieci. Dorośli jednakowoż muszą poczekać. W tej chwili tylko niektóre schorzenia są operowane, guzy czynne hormonalne - na to wyrażam zgodę - wyjaśnia dyrektor. - Nie zapłaciłem jeszcze lekarzom za kwietniowe dyżury, bo nie mam pieniędzy. A NFZ nie zapłaci mi za nadwykonania.

Rzecznik Narodowego Funduszu Zdrowia, Jacek Kopocz komentuje na gorąco, że Drybański miał prawo zawiesić wykonywanie zabiegów planowych, ale powinien wyznaczyć termin ich wznowienia. Nie zrobił tego. Powinien także wskazać, gdzie takie zabiegi są wykonywane. Sprawa pani Anny jest jednak dyskusyjna ze względu na jej schorzenie; czy to jeszcze diagnostyka, którą można odsunąć w czasie, czy już procedura ratująca życie? A nikt podobnej operacji w okolicy nie chce się podjąć. W ocenie rzecznika pani Anna powinna zainteresować sprawą rzecznika odpowiedzialności zawodowej, by ocenić ten wątek postępowania Drybańskiego.

- My także dokładnie zbadamy sprawę i wszystkie jej wątki - obiecuje Jacek Kopocz.

W opinii prof. Dzielickiego Drybański pacjentkę wyrzucił bezprawnie: - Nadal obowiązuje zarządzenie poprzedniego dyrektora: zgodnie z zapisami umów o udzielenie świadczeń medycznych podpisanych z NFZ, w praktyce szpital nie może odmówić przyjęcia powołując się na przekroczenie kontraktu.

Sonda

Jaki jest największy grzech PKP?

Zobacz koniecznie

przewiń w lewo przewiń w prawo

Witryna korzysta z plików cookies oraz informacji zapisywanych i odczytywanych z localStorage, aby dopasować interesujące treści oraz reklamy. Korzystanie z serwisu bez zmiany ustawień przeglądarki, w szczególności w zakresie cookies, oznacza, że pliki będą umieszczane na urządzeniu końcowym. Możesz zmienić ustawienia przechowywania i dostępu do cookies i localStorage używając ustawień przeglądarki lub używanego urządzenia. Szczegóły w Polityce Prywatności.

Zamknij