Nie wiem jak odreaguję tę porażkę. Na pewno nie rzucę kaskiem ze złości, bo jest za ładny - mówił dziennikarzom Adam Małysz po niepowodzeniu na skoczni K-120 w Turynie.
Kask rzeczywiście jest efektowny. Na czarnym tle stylizowany biały orzeł rozpościera skrzydła. W szponach trzyma biało-czerwoną flagę. - Gdy zobaczyłem kask w telewizji, to chciałem by znów do mnie trafił, bym mógł go poprawić - uśmiecha się Daniel Bolek, lakiernik z Ochab. To on, na prośbę Małysza, namalował mu na kasku orła.
Daniel Bolek zajmuje się lakiernictwem artystycznym. Na elementach karoserii samochodu lub motocykla potrafi namalować praktycznie wszystko, co właściciel sobie zażyczy. Czy chodzi o panterę na masce samochodu, węża, twarz kobiety, lwa czy najbardziej wymyślny wzór. Nie ma znaczenia. Bolek narysuje wszystko.
- Część klientów przynosi określone wzory, lub wie czego chce. Inni proszą o radę - przyznaje.
Rysowanie pasjonuje go od dziecka. Wspomina pobyt w szpitalu i lekarza, który zabawiał dzieci rysunkami. Jemu narysował skorpiona. Tak zrodziła się pasja do kreski. Kilka lat temu w jednym z czasopism zobaczył tira pomalowanego w ocean. - Pomyślałem wtedy, że chciałbym się tym zająć - mówi.
Daniel Bolek ma 29 lat. Z wykształcenia jest technikiem-mechanikiem. Ale, jak sam podkreśla, z grafiką zawsze miał coś wspólnego. Pracując w pracowni plastycznej raz pożyczył aerograf (tzw. pistolecik do malowania) i spróbował swoich sił. Takie zajęcie szybko przypadło mu do gustu. Kupił kompresor, czytał literaturę fachową i opanowywał różne techniki malowania, Teraz sam sobie jest szefem. Od siedmiu lat ma swoją firmę. Skoncentrował się na lakiernictwie artystycznym. - Lakierników w okolicy jest sporo. Nie miałem zamiaru nikomu odbierać pracy - mówi.
Technika malowania jest ta sama, co węglem na papierze. Tyle, że może bardziej szkodliwa dla zdrowia. To praca bardziej rzemieślnicza niż artystyczna - mówi skromnie o swoim zajęciu Bolek. Dodaje, że ta robota nie lubi poprawek. Każda poprawka może zniszczyć całość.
Zgłaszają się do niego pasjonaci tuningu chcący pomalować część samochodu lub cały wóz. Zdobił już samochody osobowe, tiry, motocykle, kaski, kurtki, szafy grające, automaty do gier, oprawki okularów, komórki i ściany. Ale ostatnie zlecenie było wyjątkowe - trzeba było pomalować kask Adama Małysza, w którym skoczek wystartuje na olimpiadzie.
- W piątek przed olimpiadą skontaktował się ze mną ktoś od pana Adama. Kask był w kolory Red Bulla, więc trzeba było go przemalować. Widocznie Adam Małysz chciał startować w tym konkretnym kasku - tłumaczy lakiernik. Dzień później telefonicznie konsultował ze skoczkiem wygląd orła na kasku i flagi. Przez cały poniedziałek pracował nad malowidłem. Pierwotna wersja nie przypadła do gustu mistrzowi, bo orzeł... miał za duży brzuch i za krótkie nogi. Kilka poprawek i ptak został odchudzony. We wtorek Małysz zabrał kask na olimpiadę.
Daniel Bolek nie ukrywa, że czuł sporą odpowiedzialność przy tym zamówieniu. - Trochę stresu było. Przecież gdyby mi coś nie wyszło, to byłaby katastrofa narodowa - uśmiecha się. Od Małysza otrzymał m.in. czapeczkę i kartkę z autografem: "Stokrotne dzięki. Kask jest super. Adam Małysz". Podczas startu skoczków na olimpiadzie z dumą oglądał kask, który pomalował.
Mimo zimy, Daniel Bolek nie narzeka na brak zajęć. Trzeba ozdobić motor, wykonać rysunek na automacie do siłowania na rękę. Wkrótce będzie wykonywał malowidła na ciuchci w Jastarni.
- Marzy mi się, by jeździć z miasta do miasta i portretować węglem ludzi. Usiąść sobie i cały dzień malować. Rysowanie węglem bardzo odpręża. Kto wie, może kiedyś - uśmiecha się Daniel Bolek.